DSS#10

Zanim wejdziesz w biznes ze znajomym, zobacz jak wygląda to w praktyce, a nie w prezentacji z LinkedIna. W tym odcinku Dawid Kosiński bardzo konkretnie opowiada, co działa, co zgrzyta i gdzie wspólnik naprawdę przyspiesza rozwój.

Posłuchaj odcinka DSS#10 na YouTube →

Artykuły w tej serii są inspirowane tematami poruszanymi w podcaście „Druga Strona Sukcesu”. To ważne, bo tu nie chodzi o teoretyczne rozważania o wspólniku idealnym, tylko o sytuacje z prawdziwego biznesu: współpracę, ryzyko, podział kompetencji i konsekwencje decyzji podjętych w praktyce.

Biznes ze znajomym ma sens tylko wtedy, gdy nie próbujecie być dla siebie wszystkim naraz. Dawid Kosiński w DSS#10 pokazuje bardzo jasno: wspólnik nie jest po to, żeby „było raźniej”, tylko po to, żeby firma działała szybciej, mądrzej i stabilniej. Jeśli wchodzicie w biznes bez ustalenia, kto odpowiada za co, to prędzej czy później zaczynają się tarcia. A jeśli jeszcze dokładacie do tego przyjaźń, emocje i brak granic, robi się niebezpiecznie.

W odcinku pada kilka ważnych obserwacji, które każdy przedsiębiorca powinien sobie zapisać. Dawid opowiada, że długo zwlekał z odejściem z etatu, ale kiedy już podjął decyzję, zrobił to z pełną świadomością ryzyka. Nie dlatego, że „tak wypada”, tylko dlatego, że widział od środka, jak działa rynek mediów i wiedział, że chce budować coś swojego. To samo myślenie przenosi się na wspólnika: nie bierzesz kogoś do biznesu dlatego, że go lubisz. Bierzesz go dlatego, że razem macie większe szanse dowieźć wynik.

Wspólnik w biznesie ze znajomym? Najpierw sprawdź, czy naprawdę się uzupełniacie

Najmocniejszy wniosek z rozmowy jest prosty: współpraca działa wtedy, gdy kompetencje się zazębiają. Dawid mówi wprost, że on ma inne mocne strony niż jego wspólnik i trzeci współpracownik. Jeden ogarnia jedne obszary, drugi inne, a całość składa się w działającą maszynę. I właśnie to jest zdrowy układ. Nie chodzi o to, żeby wszyscy umieli wszystko. Chodzi o to, żeby każdy robił to, w czym jest najlepszy.

To ważne szczególnie wtedy, gdy zakładasz firmę ze znajomym. Zbyt często ludzie wchodzą w biznes z kimś bliskim, bo ufają tej osobie, a nie dlatego, że widzą realne uzupełnienie kompetencji. Zaufanie jest potrzebne, ale nie wystarcza. Jeśli obaj jesteście świetni w sprzedaży, a nikt nie ogarnia operacji, montażu, finansów albo kontaktów z klientami, to wasza relacja nie uratuje biznesu.

W praktyce warto zadać sobie trzy pytania:

  • czy ta osoba wnosi do firmy coś, czego ja nie mam?
  • czy potrafimy jasno podzielić obowiązki bez obrażania się?
  • czy oboje rozumiemy, że biznes wymaga trudnych rozmów, a nie tylko dobrych relacji?

Dawid zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz: wielu twórców próbuje robić wszystko samemu, co jego zdaniem jest po prostu niezdrowe. Człowiek ma określoną przepustowość. Jeśli jednocześnie tworzysz, montujesz, szukasz klientów, negocjujesz, pilnujesz dokumentów i jeszcze odpisujesz na maile, prędzej czy później się wysypiesz. Wspólnik ma odciążyć, a nie być dodatkowym problemem.

Przyjaźń i biznes ze znajomym: im bliżej, tym trudniej?

To może brzmieć przewrotnie, ale w rozmowie pada bardzo mocna obserwacja: im głębsza relacja prywatna, tym trudniej prowadzić razem biznes. Dawid mówi wprost, że u niego i wspólnika ta relacja była raczej „powierzchowna” w dobrym sensie. Znamy się od lat, lubimy się, ale nie zbudowaliśmy wspólnego modelu emocjonalnej zależności. I właśnie to mogło im pomóc.

To jest lekcja dla każdego, kto myśli o biznesie ze znajomym. Oczywiście można zbudować firmę z przyjacielem, partnerem albo małżonkiem. Dawid zresztą zaznacza, że w pracy z bliską osobą trzeba uważać jeszcze bardziej. Ale im więcej emocji wnosi relacja, tym większe ryzyko, że zwykły problem operacyjny zamieni się w konflikt osobisty. Wtedy już nie rozmawiacie o terminach, tylko o ambicji, zaufaniu i „kto tu ma rację”.

W odcinku pojawia się też bardzo praktyczna myśl: czasem trzeba kogoś opieprzyć, żeby firma funkcjonowała lepiej. Brzmi brutalnie, ale w zdrowym biznesie to normalne. Jeśli macie wspólny cel, musicie umieć rozdzielić krytykę zadania od krytyki człowieka. Bez tego wspólnik staje się balastem, a nie wsparciem.

To dobra chwila na refleksję: czy ty i twój potencjalny wspólnik potraficie rozmawiać o błędach bez udawania, że „nic się nie stało”? Jeśli nie, to biznes szybko wystawi waszą relację na próbę.

Wspólnik w biznesie to także granice: odpowiedzialność, terminy, szczerość

Dawid mówi bardzo jasno, że w ich pracy ważne są terminy i wzajemna odpowiedzialność. Ktoś czasem musi przypomnieć o zadaniu, ktoś inny o terminie, a czasem trzeba po prostu powiedzieć wprost: to nie działa. To nie jest brak szacunku. To jest dbanie o firmę.

Właśnie tu wiele zespołów się wywraca. Na początku wszyscy są zgodni, każdy rozumie, że „robimy coś swojego”, a potem okazuje się, że jeden pracuje więcej, drugi mniej, ktoś nie dowozi, ktoś odkłada decyzje, a potem przychodzi frustracja. Dlatego przed wejściem w biznes ze znajomym warto ustalić nie tylko zakres obowiązków, ale też sposób reagowania na błędy.

W praktyce powinno być ustalone:

  • kto podejmuje decyzje w swoim obszarze,
  • jak szybko reagujecie na opóźnienia,
  • czy możecie sobie mówić wprost, że coś nie działa,
  • co robicie, gdy jedna osoba zaczyna ciągnąć więcej niż druga.

Dawid pokazuje też, że dobrze działa układ, w którym wcześniej już razem pracowaliście, ale po przejściu na swoje nie próbujecie wymyślać wszystkiego od nowa. Oni robią bardzo podobną robotę jak wcześniej, tylko na własnych warunkach. To ważne, bo wspólnik nie powinien komplikować procesu, jeśli wcześniej proces już działał. Powinien go uprościć i przyspieszyć.

Kiedy biznes ze znajomym przyspiesza, a kiedy robi się ciężarem?

Największą przewagą wspólnika jest tempo. Jeden człowiek może ogarniać za dużo rzeczy, ale dwóch dobrych ludzi potrafi podzielić się pracą tak, żeby firma rosła szybciej. Dawid w rozmowie mówi też o regularności, workflow i o tym, że bez właściwego podziału zadań nie da się utrzymać tempa publikacji, rozmów z markami i całej obsługi biznesu. To wszystko są obowiązki, które ktoś musi wziąć na siebie.

Jednocześnie wspólnik staje się ciężarem, jeśli:

  • wchodzicie w biznes z samego entuzjazmu, bez sprawdzenia kompetencji,
  • nie macie jasnych granic odpowiedzialności,
  • nie umiecie rozmawiać o pieniądzach bez napięcia,
  • mylicie lojalność osobistą z biznesową,
  • unikacie trudnych rozmów, bo „nie chcemy psuć atmosfery”.

W DSS#10 pada też ciekawy wątek dotyczący współpracy z markami i kontaktów biznesowych. Dawid pokazuje, że w biznesie nie wystarczy mieć dobry produkt lub dobrą ofertę. Trzeba jeszcze umieć dotrzeć do ludzi, zbudować relację, wyjaśnić swoją wartość i nie bać się odmowy. To samo dotyczy wspólnika: nie wystarczy, że to „fajny człowiek”. Musi jeszcze dowozić konkretny efekt.

Jeśli myślisz o firmie ze znajomym, potraktuj to jak rekrutację na najważniejszą rolę w firmie. Nie pytaj tylko: „czy dobrze nam się gada?”. Pytaj: „czy razem zbudujemy coś, czego nie zbudowałbym sam?”.

DSS#10

W środku odcinka jest też mocny wątek o granicach we współpracy: co robić, gdy trzeba kogoś skorygować, jak nie zabić relacji i kiedy biznes zaczyna wymagać twardych decyzji. To dokładnie ten moment, w którym teoria kończy się, a praktyka zaczyna.

Posłuchaj odcinka DSS#10 na YouTube →

Co z tego wynika dla przedsiębiorcy?

Jeśli mamy zamknąć temat w kilku zdaniach, to brzmi to tak: biznes ze znajomym może być świetnym ruchem, ale tylko wtedy, gdy nie mylicie sympatii z dopasowaniem biznesowym. Z rozmowy z Dawidem Kosińskim wynika jasno, że wspólnik ma sens wtedy, gdy:

  • uzupełnia twoje kompetencje,
  • potrafi przejąć odpowiedzialność za swój obszar,
  • rozumie, że szczerość jest ważniejsza niż „miła atmosfera”,
  • nie boi się trudnych rozmów,
  • pomaga firmie rosnąć szybciej, a nie tylko bezpieczniej.

Najgorszy model to taki, w którym bierzecie się za biznes, bo jesteście znajomymi i „może jakoś to będzie”. W biznesie „jakoś” zwykle kończy się kosztownie. Znacznie lepiej od początku ustalić role, granice i oczekiwania, nawet jeśli rozmowa jest niewygodna. Właśnie to odróżnia spontaniczną współpracę od dojrzałej decyzji biznesowej.

Jeśli chcesz zobaczyć, jak Dawid mówi o tym bez napuszonego języka i bez szkoleniowych schematów, odsłuchaj pełny odcinek. Jest tam dużo więcej praktycznych wniosków o wspólniku, podziale ról i budowaniu firmy na własnych warunkach.

DSS#10

Jeśli temat wspólnika w biznesie jest ci bliski, obejrzyj pełny odcinek DSS#10. To dobra rozmowa dla każdego, kto myśli o wspólniku, zmianie modelu pracy albo o tym, jak robić firmę bez udawania, że wszystko da się zrobić samemu.

Posłuchaj odcinka DSS#10 na YouTube →