DSS#37

Ten tekst jest inspirowany tematami z podcastu „Druga Strona Sukcesu”. Jeśli chcesz usłyszeć, jak naprawdę wygląda wejście do dużego B2B od kuchni, odsłuchaj rozmowę z Renatą Wozbą.

Posłuchaj odcinka DSS#37 na YouTube →

Do dużej marki nie wchodzi się „sprytnym mailem”. Wchodzi się dobrze rozpoznanym problemem, prostą propozycją i gotowością, że jeśli druga strona odpowie, to trzeba będzie dowieźć wszystko bez wymówek. W rozmowie DSS#37 Renata Wozba pokazuje to bardzo wyraźnie: pierwszy kontakt może być zwykłą wiadomością na LinkedInie, ale o wyniku decyduje nie sam kanał, tylko to, czy po drugiej stronie ktoś widzi wartość.

To ważna lekcja dla każdej firmy, która chce sprzedawać do dużych graczy. W B2B nie wygrywa ten, kto najgłośniej mówi o sobie. Wygrywa ten, kto rozumie skalę klienta, jego procesy, presję czasu i ryzyko operacyjne. I właśnie dlatego historia T2S jest tak cenna: pokazuje sprzedaż B2B bez romantyzowania, za to z konkretem, błędami i konsekwencjami.

Jak napisać do dużej marki w sprzedaży B2B? Najpierw sprawdź, czy naprawdę rozumiesz jej problem

Renata opowiada, że do InPostu napisała sama, wprost, z bardzo konkretną propozycją: miała ludzi, których można było przekazać do wsparcia procesów logistycznych. Nie był to zimny, pusty pitch w stylu „chcemy z Państwem nawiązać współpracę”. To była wiadomość osadzona w realnej potrzebie dużej organizacji.

To pierwsza rzecz, którą warto zapamiętać: duża marka nie potrzebuje kolejnego dostawcy „do wszystkiego”. Potrzebuje kogoś, kto widzi jej ból operacyjny szybciej niż inni. Jeśli sprzedajesz B2B, twoje pierwsze zadanie nie brzmi: „jak się przedstawić?”, tylko: „co po drugiej stronie dziś kosztuje ją najwięcej czasu, pieniędzy albo nerwów?”.

Renata nie weszła do rozmowy z deklaracją wielkości. Weszła z ofertą rozwiązania konkretu. I to działa także dziś, choć konkurencja jest większa, a skrzynki menedżerów są przeładowane. Dobrze napisana wiadomość do dużej marki powinna być krótka, ale nie pusta. Musi pokazywać:

  • jaki problem zauważasz,
  • dlaczego jest dla tej firmy ważny,
  • co dokładnie możesz zrobić,
  • dlaczego warto odpowiedzieć właśnie teraz.

W sprzedaży B2B nie ma miejsca na zgadywanie. Jeśli nie potrafisz nazwać problemu klienta lepiej niż on sam, to znaczy, że twoja wiadomość nie jest jeszcze gotowa.

Sprzedaż B2B do dużych firm opiera się na zaufaniu, a nie na presji

W odcinku mocno wybrzmiewa jeszcze jedna rzecz: współpraca z dużymi markami nie zaczyna się od „domknięcia sprzedaży”, tylko od zbudowania wiarygodności. W przypadku T2S to nie był jednorazowy strzał. Najpierw był pierwszy projekt, później kolejne lokalizacje, potem rozwój współpracy wraz ze wzrostem klienta. Tak buduje się B2B, które zostaje na lata.

To ważne, bo wiele firm myśli o sprzedaży jak o pojedynczej transakcji. Tymczasem duży klient kupuje spokój. Kupuje przewidywalność. Kupuje partnera, który nie zniknie po podpisaniu umowy. Renata bardzo mocno podkreśla, że kluczowy był zespół, procesy i odpowiedzialność. Bez tego nawet najlepszy kontakt w dużej firmie nie utrzyma współpracy.

Jeśli chcesz otworzyć sobie drzwi do B2B, pamiętaj o kilku rzeczach:

  • nie sprzedawaj „firmy”, tylko rezultat,
  • nie obiecuj więcej, niż jesteś w stanie dowieźć operacyjnie,
  • nie licz na to, że pierwszy projekt będzie prosty,
  • traktuj każdy kontakt jak początek relacji, nie zamkniętą okazję.

Renata mówi też wprost, że InPost był dla nich szansą skalowania. Duży klient może być motorem wzrostu, ale tylko wtedy, gdy jesteś gotowy organizacyjnie. W praktyce oznacza to jedno: zanim wyślesz wiadomość do dużej marki, sprawdź, czy twoja firma naprawdę umie obsłużyć to, co obiecuje.

Najlepsze wejście do B2B bywa proste. Trudne zaczyna się później

Jednym z najmocniejszych wątków rozmowy jest historia z LinkedIna do Rafała Brzoski. To pokazuje, że czasem nie trzeba skomplikowanego lejka sprzedażowego, tylko odwagi, sensownej propozycji i wyczucia momentu. Ale to nie znaczy, że sprzedaż do dużej marki kończy się na „napisaniu wiadomości”. To dopiero początek.

Potem przychodzi test rzeczywistości: wolumen, sezonowość, rotacja ludzi, błędy operacyjne, presja czasu i oczekiwania kontraktowe. Renata opowiada o sytuacji, gdy część pracowników nie przyszła do pracy, bo był Black Friday i poszli na zakupy. Klient nie chciał słyszeć o przyczynie. Chciał efektu. I dokładnie tak działa B2B na dużą skalę — twoje tłumaczenia mają mniejsze znaczenie niż twoja zdolność do rozwiązania problemu.

To też dobra lekcja dla tych, którzy chcą pisać do dużych marek, ale nie mają jeszcze operacyjnej poduszki bezpieczeństwa. Jeśli nie masz procesu na:

  • nagłą absencję ludzi,
  • zmianę planów klienta,
  • pik sezonowy,
  • nieprzewidziany błąd po swojej stronie,

to nawet najlepszy lead sprzedażowy może zamienić się w kłopot. W dużym B2B wygrywa nie ten, kto pierwszy otworzy drzwi, ale ten, kto potrafi przez te drzwi przejść i zostać.

DSS#37

W rozmowie Renaty Wozby jest dokładnie ten moment, który każdy przedsiębiorca powinien usłyszeć: jak z jednej wiadomości na LinkedInie zrobić początek współpracy, ale też co dzieje się później, gdy klient naprawdę zaczyna wymagać. Jeśli działasz w sprzedaży B2B, ten wątek jest dla ciebie obowiązkowy.

Posłuchaj odcinka DSS#37 na YouTube →

W sprzedaży B2B liczy się też to, jak reagujesz na chaos

W rozmowie pada bardzo ważny motyw: T2S działa w branżach trudnych, sezonowych i zależnych od wielu czynników zewnętrznych. Piki w logistyce, e-commerce, przemyśle czy branży spożywczej nie są „ładnym dodatkiem do biznesu”. To momenty, w których weryfikuje się cała firma. Renata mówi wprost, że w pewnych okresach pracy jest po prostu więcej niż kiedykolwiek i nie ma mowy o sezonie ogórkowym.

To pokazuje, że sprzedaż B2B do dużych marek nie kończy się na pozyskaniu kontraktu. Jeśli twój klient działa w skali, to ty też musisz działać w skali. Musisz mieć przygotowane procesy rekrutacyjne, operacyjne, komunikacyjne. Musisz wiedzieć, jak rotować zasoby między pikami. I musisz umieć przyznać, że w niektórych branżach problemem nie jest popyt, tylko dostępność ludzi.

W praktyce oznacza to trzy rzeczy, które warto wdrożyć jeszcze zanim wyślesz ofertę:

  • ustal, jakie ryzyko bierzesz na siebie,
  • sprawdź, co może cię zatrzymać przy wzroście wolumenu,
  • zbuduj prosty plan awaryjny na sytuacje kryzysowe.

Duże marki bardzo szybko wyczuwają, czy masz firmę, czy tylko ładną prezentację. A jeśli działasz w B2B, gdzie stawką są operacje, ludzie i terminy, to prezentacja nie obroni cię długo.

Jak napisać do dużej marki i nie spalić szansy? Bądź konkretny, odporny i wiarygodny

Historia T2S pokazuje, że wejście do dużego B2B nie wymaga geniuszu sprzedażowego. Wymaga za to trzech rzeczy: odwagi, sensownej diagnozy i gotowości do pracy na wysokich obrotach. Renata i jej wspólniczka nie budowały biznesu od fajerwerków. Budowały go od trudnych decyzji, błędów, momentów zwątpienia i konsekwentnego dowożenia jakości.

Jeśli chcesz pisać do dużej marki, zrób to lepiej niż większość rynku:

  • napisz krótko, ale konkretnie,
  • pokaż, że rozumiesz ich branżę,
  • nie obiecuj „rewolucji”, jeśli możesz dać tylko usprawnienie,
  • pokaż dowody, że umiesz działać w trudnych warunkach,
  • odezwij się dopiero wtedy, gdy naprawdę wiesz, po co to robisz.

Największa przewaga w sprzedaży B2B nie bierze się z talentu do pisania maili. Bierze się z tego, że umiesz wejść do firmy, zrozumieć jej rytm i nie zawieść wtedy, gdy pojawia się presja.

DSS#37

Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda prawdziwa sprzedaż B2B do dużych marek — bez bajek, za to z przykładami z rynku, kryzysami i decyzjami pod presją — obejrzyj pełny odcinek. To dobra dawka praktyki dla każdego, kto chce pisać do dużych graczy i naprawdę otwierać sobie drzwi.

Posłuchaj odcinka DSS#37 na YouTube →