DSS#38

Jeśli myślisz o własnej książce, ten odcinek pokaże Ci drogę od pierwszego pomysłu do publikacji. Kuba Jastrzębski opowiada, jak z niszowego researchu o metrze zrobił książkę, która zainteresowała nie tylko fanów Warszawy.

Posłuchaj odcinka DSS#38 na YouTube →

Na blogu Druga Strona Sukcesu często bierzemy tematy z podcastu i rozkładamy je na praktyczne wnioski. Ten tekst jest właśnie taki: nie o tym, jak „zostać autorem”, tylko jak naprawdę podejść do napisania i wydania niszowej książki historycznej krok po kroku.

Bo w rozmowie z Kubą Jastrzębskim wybrzmiewa jedna ważna rzecz: książka historyczna nie powstaje z natchnienia. Powstaje z cierpliwości, selekcji tematów, setek godzin researchu i decyzji, czy chcesz tworzyć wiedzę, czy tylko opowieść o wiedzy. I właśnie to podejście daje przedsiębiorcy najwięcej lekcji.

Niszowa książka historyczna zaczyna się od jednego dobrego pytania

Najgorszy start to: „chcę napisać książkę o historii”. Za szeroko. Kuba pokazał zupełnie inny model. On nie usiadł i nie postanowił napisać encyklopedii Warszawy. Najpierw zauważał niedopowiedziane fragmenty: dom ustawiony inaczej niż reszta ulicy, ślad po dawnej trasie, temat opisany zbyt skrótowo.

To ważne, bo w niszowej książce nie wygrywa ten, kto wie najwięcej. Wygrywa ten, kto znajdzie konkretną lukę w opowieści i umie ją dobrze nazwać. W przypadku Kuby taką luką była historia metra w Warszawie. Niby temat znany, a jednak pełen mitów, uproszczeń i braków.

Wniosek dla autora jest prosty: zanim zaczniesz pisać, odpowiedz sobie na trzy pytania:

  • co dokładnie jest tu niedopowiedziane,
  • dlaczego ktoś miałby się tym zainteresować,
  • co nowego pokażesz, czego nie ma w ogólnych opracowaniach.

Bez tego łatwo napisać tekst „o wszystkim i o niczym”. A książka niszowa musi mieć ostrą krawędź.

Research do książki historycznej: nie zbieraj wszystkiego, zbieraj to, co prowadzi dalej

W rozmowie padło coś bardzo praktycznego: Kuba miał skłonność do rozpraszania się, więc z czasem wypracował metodę pracy z jasnym celem. Gdy pisał o Saskiej Kępie albo metrze, trafiał na mnóstwo ciekawych wątków pobocznych, ale nie dawał się im porwać. Zapisywał je na później i wracał do głównej osi.

To jest jedna z najważniejszych lekcji z tego odcinka. Research nie powinien być kolekcją ciekawostek. Ma prowadzić do tezy, struktury i książki. Inaczej można wpaść w pułapkę: masz tysiąc materiałów, ale żadnej książki.

Kuba opowiadał też, jak bardzo zmieniły się narzędzia. Kiedyś archiwa oznaczały formalności, rewersy, ograniczone godziny, a czasem wręcz zniechęcającą logistykę. Dziś wiele materiałów jest zdigitalizowanych: biblioteki cyfrowe, portale archiwalne, skany dokumentów, mapy, zdjęcia lotnicze. To ogromna przewaga dla autora, ale tylko wtedy, gdy umiesz z niej korzystać.

Praktyczny plan pracy nad researchiem wygląda więc tak:

  • najpierw definiujesz temat i zakres,
  • potem szukasz materiałów w cyfrowych archiwach i bibliotekach,
  • na końcu selekcjonujesz tylko to, co wzmacnia główną opowieść,
  • wszystkie poboczne tropy odkładasz do osobnego pliku albo notatnika.

To brzmi prosto, ale właśnie ta dyscyplina odróżnia autora od kolekcjonera ciekawostek.

Jak z artykułów powstaje książka i dlaczego warto zacząć od krótkich formatów

W przypadku Kuby książka nie zaczęła się od książki. Zaczęła się od krótszych tekstów, artykułów i cyklu publikacji. Najpierw powstał plan 12 odcinków historii metra, potem kolejne serie tekstów, a dopiero później materiał został przepisany, poszerzony i zamieniony w książkę „100 lat warszawskiego metra”.

To bardzo dobra ścieżka dla kogoś, kto myśli o niszowej publikacji. Krótkie teksty pozwalają sprawdzić trzy rzeczy: czy temat żyje, czy masz do niego materiał i czy potrafisz opowiedzieć go w sposób zrozumiały dla ludzi spoza wąskiego grona ekspertów.

Właśnie tu Kuba mocno akcentuje popularyzację. Nie chciał pisać dla kilku specjalistów od międzywojennego transportu. Chciał dotrzeć do ludzi, którzy po prostu jeżdżą metrem, mieszkają w Warszawie albo lubią ciekawe historie. To ważne, bo niszowa książka wcale nie musi być hermetyczna.

Jeżeli chcesz wydać podobną publikację, zacznij od testu na mniejszą skalę:

  • napisz kilka artykułów lub wpisów wokół jednego wątku,
  • zobacz, które fragmenty budzą reakcję,
  • sprawdź, czy umiesz to opowiedzieć przystępnie,
  • dopiero potem składaj z tego książkę.

To zmniejsza ryzyko i daje Ci realny materiał, a nie tylko ambitny plan na papierze.

DSS#38

W połowie rozmowy pojawia się naprawdę ciekawy wątek: jak z researchu rodzi się książka i dlaczego Kuba najpierw pisał krótsze teksty, a dopiero później zbudował z nich pełną publikację. Jeśli chcesz zobaczyć, jak to wyglądało w praktyce, ten fragment odcinka jest obowiązkowy.

Posłuchaj odcinka DSS#38 na YouTube →

Niszowa książka historyczna bez ryzyka finansowego? Tylko wtedy, gdy liczysz koszty uczciwie

W rozmowie padło też coś, co wielu początkujących autorów omija: niszowa książka nie jest prostą drogą do dużych pieniędzy. Kuba mówi o tym bardzo wprost. To długotrwały proces, często finansowany częściowo z własnej kieszeni.

Wyjazd do archiwum, zakup książek, tłumaczenia, opracowanie graficzne, czas spędzony na researchu — to wszystko kosztuje. Nawet jeśli publikacja ma nakład 2000 egzemplarzy, przy temacie lokalnym to już sporo, ale nadal nie jest to model, który sam z siebie usprawiedliwia miesiące pracy.

Dlatego jeśli myślisz o własnej książce, musisz podejść do tego jak do projektu, a nie do marzenia. I zadać sobie kilka niewygodnych pytań:

  • czy chcę zarobić na tej książce, czy raczej zbudować markę i wiarygodność,
  • czy mam budżet na badania i poprawki,
  • czy stać mnie na promocję,
  • czy potrafię zaakceptować, że zysk finansowy może być mały albo odłożony w czasie.

Kuba uczciwie przyznaje, że w jego przypadku największą wartością nie są pieniądze, tylko efekt uboczny: książka wzmacnia rozpoznawalność, otwiera nowe rozmowy, buduje pozycję eksperta i pozwala wracać do kolejnych tematów. To podejście jest bardzo biznesowe, tylko bez marketingowego nadęcia.

Promocja książki zaczyna się przed premierą, a nie po druku

Jednym z najmocniejszych wątków rozmowy jest promocja. Kuba mówi wprost: największy błąd autorów to brak promocji. Wiele osób uważa, że skoro wydały książkę, to resztą zajmie się wydawnictwo. Problem w tym, że wydawnictwo ma na biurku kilka albo kilkanaście tytułów naraz.

Jeśli sam nie zbudujesz zainteresowania, niszowa książka może po prostu przepaść. A po premierze okno uwagi jest krótkie. Gdy temat nie zostanie podchwycony od razu, później dużo trudniej go wypchnąć do szerszego obiegu.

To oznacza, że autor powinien myśleć o promocji jeszcze zanim książka trafi do drukarni. Co to znaczy w praktyce?

  • budować wokół tematu prostą, regularną komunikację,
  • pokazywać ciekawostki z researchu,
  • tworzyć własne miejsce kontaktu z odbiorcami, choćby profil tematyczny,
  • zbierać reakcje i pytania, które później można wykorzystać w promocji książki.

Kuba zrobił to na Facebooku, tworząc przestrzeń wokół historii metra w Warszawie. Dzięki temu miał nie tylko odbiorców, ale też ludzi, którzy dopowiadali fakty, korygowali błędy i dodawali własne wspomnienia. To jest świetny przykład, jak promocja może jednocześnie budować społeczność i poprawiać jakość samej książki.

Jeśli chcesz wydać książkę, nie zaczynaj od pytania „jak ją sprzedać?”. Zacznij od pytania „gdzie będą ludzie, którzy będą chcieli o tym rozmawiać?”.

Najważniejsze wnioski dla kogoś, kto chce wydać własną niszową książkę

Z odcinka DSS#38 da się wyciągnąć bardzo konkretny plan działania. Nie idealny, ale realny. Taki, który nie udaje, że książka sama się zrobi i sama sprzeda.

  • Zacznij od luki — szukaj tematu, który jest ważny, ale słabo opisany.
  • Buduj na małych formach — artykuł, cykl tekstów, wpisy, dopiero potem książka.
  • Trzymaj fokus — zapisuj wątki poboczne, ale nie pozwól im zdominować projektu.
  • Licz koszty — archiwa, wyjazdy, opracowanie, grafika, promocja.
  • Promuj wcześniej — książka bez widoczności bardzo szybko znika z rynku.
  • Myśl o wartości szerszej niż sprzedaż — książka może budować markę, autorytet i kolejne możliwości.

To jest właśnie sedno rozmowy z Kubą: książka historyczna może być projektem pasji, ale żeby miała sens, trzeba podejść do niej z dyscypliną przedsiębiorcy.

Na końcu zostaje jeszcze jedna rzecz: ciekawość. Kuba nie odkrył historii metra, siedząc nad wielką teorią. On po prostu zadawał pytania o miasto, które znał od zawsze. I z tych pytań powstała książka.

DSS#38

Jeśli chcesz usłyszeć pełną historię o metrze, archiwach we Francji, mitach o Pałacu Kultury i makiecie wagonika znalezionej po latach, koniecznie obejrzyj cały odcinek. Tam jest dużo więcej kontekstu i konkretnych przykładów niż w samym artykule.

Posłuchaj odcinka DSS#38 na YouTube →

Jeśli temat pisania i wydawania niszowej książki Cię kręci, ten odcinek naprawdę warto odsłuchać do końca. Daje więcej niż inspirację — daje punkt startowy.