Jeśli czujesz, że biznes zaczyna Cię kosztować więcej, niż powinien, ten odcinek może uporządkować Ci w głowie kilka ważnych spraw. Monika Sowińska mówi w nim bardzo konkretnie o odporności psychicznej, wypaleniu i o tym, po jakie wsparcie sięgnąć w kryzysie.
Posłuchaj odcinka DSS#3 na YouTube →Artykuły, które publikujemy tutaj, są inspirowane tematami poruszanymi w podcastcie Druga Strona Sukcesu. Ten tekst bierze na warsztat jeden z najważniejszych wątków z rozmowy z Moniką Sowińską: wsparcie w kryzysie. Bo kiedy biznes zaczyna przeciążać psychikę, problemem nie jest już to, czy jesteś wystarczająco ambitny. Problemem jest to, czy wiesz, do kogo pójść po pomoc.
Wiele osób zwleka z reakcją, bo liczy, że samo „przejdzie”, „na pewno to chwilowe”, „po projekcie będzie lepiej”. Tyle że kryzys psychiczny rzadko przychodzi nagle. Częściej buduje się po cichu: przez przeciążenie, ignorowanie emocji, brak odpoczynku, zbyt dużo odpowiedzialności i zbyt mało przestrzeni na własne granice. W rozmowie DSS#3 pada ważna myśl: nie trzeba czekać, aż wszystko się rozsypie, żeby zacząć działać.
W tym artykule znajdziesz konkretną odpowiedź na pytanie: psycholog, terapeuta czy psychiatra? Ale też coś więcej — jak rozpoznać, że to już nie jest zwykły gorszy okres, tylko moment, w którym warto sięgnąć po pomoc. Bez patosu. Bez teorii dla teorii. Za to z praktycznym spojrzeniem na to, co realnie dzieje się w głowie foundera, który od miesięcy jedzie na rezerwie.
Biznes nie daje immunitetu. Kryzys psychiczny może przyjść nawet do najbardziej skutecznego foundera
W rozmowie z Moniką mocno wybrzmiewa jedna rzecz: odporność psychiczna nie oznacza, że nic Cię nie rusza. Oznacza raczej, że potrafisz reagować na presję, stres i zmiany w sposób, który nie niszczy Cię od środka. To ważne, bo w biznesie często mylimy odporność z twardością. A twardość bywa maską. Pod nią może się kryć napięcie, przeciążenie i przekonanie, że trzeba wytrzymać jeszcze trochę.
Monika mówi wprost o tym, że sama wchodząc w swój biznes, zobaczyła, ile rzeczy ma do przepracowania. Zamiast pchać projekt siłą, poszła na terapię, żeby najpierw zbudować bazę. To bardzo ważny wniosek: jeśli fundamenty są słabe, to przyspieszanie nie rozwiązuje problemu. Może go tylko przesunąć w czasie i powiększyć koszt, który później zapłacisz — zdrowiem psychicznym, relacjami albo wypaleniem.
To właśnie dlatego kryzys w biznesie nie zawsze wygląda jak wielki dramat. Czasem wygląda jak:
- ciągłe zmęczenie, mimo że teoretycznie „jeszcze dajesz radę”,
- irytacja przy każdej wiadomości i każdym kolejnym zadaniu,
- utrata sensu tego, co robisz,
- coraz większa niechęć do ludzi, zespołu i decyzji,
- poczucie, że wszystko jest na Twojej głowie i nie ma odciążenia.
Jeśli widzisz u siebie taki zestaw, to nie jest moment na heroizm. To jest moment na uważność i pierwszą diagnozę sytuacji. Bo im szybciej nazwiesz problem, tym większa szansa, że nie uruchomi się kula śniegowa.
Jak rozpoznać, że potrzebujesz wsparcia w kryzysie, a nie tylko „przerwy od wszystkiego”
Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy jest ten o tym, jak rozpoznać, że zbliżasz się do wypalenia. Monika podkreśla, że pierwsza żółta lampka to nie wielki załom, tylko drobne sygnały: ciało jest ciągle spięte, odpoczynek jest odkładany, pojawia się zmęczenie, złość albo smutek. Do tego dochodzi coś jeszcze — inni ludzie zaczynają Ci mówić, że wyglądasz na zmęczonego, smutnego albo nieobecnego.
Właśnie na tym etapie wiele osób się broni. Bo przecież „jeszcze funkcjonują”. Jeszcze odpisują. Jeszcze podejmują decyzje. Jeszcze dowożą. Tyle że to często nie jest normalne funkcjonowanie, tylko działanie na autopilocie. I tu jest ważna różnica: kryzys nie musi oznaczać całkowitego zatrzymania. Czasem oznacza, że działasz, ale coraz bardziej odłączony od siebie.
W praktyce warto zwrócić uwagę na trzy obszary:
- ciało — napięcie, bezsenność, brak energii, „noszenie wszystkiego w barkach”;
- emocje — wybuchy złości, poczucie pustki, lęk, którego nie umiesz nazwać;
- zachowanie — unikanie rozmów, odkładanie decyzji, wycofanie, praca bez realnego efektu.
To nie są drobiazgi. To są dane. Jeśli potrafisz czytać KPI w firmie, naucz się czytać też własny stan. Bo w kryzysie często nie chodzi o to, że nie masz kompetencji. Chodzi o to, że Twoje zasoby są już za mocno wyczerpane, żeby te kompetencje w ogóle działały na pełnych obrotach.
Psycholog, terapeuta czy psychiatra? Kogo wybrać, kiedy biznes prowadzi do kryzysu psychicznego
Monika mówi o tym bardzo jasno: w kryzysie nie ma sensu czekać, aż problem sam się rozwiąże. Jeśli sytuacja Cię przerasta, sięgnij po wsparcie. Tylko pojawia się kluczowe pytanie: do kogo iść? W rozmowie pada rozróżnienie, które warto zapamiętać, bo oszczędza wielu niepotrzebnych decyzji i wstydu.
Psycholog to dobry pierwszy krok, jeśli potrzebujesz konsultacji, uporządkowania sytuacji, spojrzenia z zewnątrz i zrozumienia, co się dzieje. Taka rozmowa może pomóc ocenić, czy problem wymaga dalszej pracy terapeutycznej lub konsultacji psychiatrycznej.
Terapeuta jest szczególnie ważny wtedy, gdy kryzys nie wziął się z jednego zdarzenia, tylko z dłuższego schematu. Monika zwraca uwagę, że często w dorosłe życie wchodzimy z mechanizmami, które miały nas kiedyś chronić, ale dziś już nie są adekwatne. Terapia nie tylko gasi pożar. Ona porządkuje to, dlaczego w ogóle do tego pożaru doszło.
Psychiatra może być potrzebny wtedy, gdy stan jest głębszy, a farmakologiczne wsparcie pomaga przejść przez najtrudniejszy etap bez wpadania jeszcze głębiej. Monika mówi z własnego doświadczenia, że w poważniejszym kryzysie połączenie terapii i psychiatrii bywa bardzo pomocne. To nie jest porażka. To jest rozsądna decyzja.
Warto pamiętać o jeszcze jednej rzeczy: jeśli pierwszy specjalista nie budzi Twojego zaufania, szukaj dalej. Nawet Monika mówi o możliwości zrobienia sobie „castingu” i pójścia do kilku osób. W kryzysie relacja z osobą pomagającą ma ogromne znaczenie. Bez zaufania nie będzie postępu.
W połowie rozmowy pojawia się bardzo praktyczny fragment o tym, jak rozpoznawać emocje zanim zamienią się w złą decyzję. Jeśli chcesz usłyszeć, jak Monika tłumaczy to na przykładach z biznesu i relacji, warto wrócić do całego odcinka.
Posłuchaj odcinka DSS#3 na YouTube →Nie każdy founder potrzebuje tylko siły. Czasem potrzebuje lepszego odczytywania emocji i granic
W rozmowie pojawia się ważny temat, który wielu przedsiębiorców omija szerokim łukiem: emocje w biznesie nie są przeszkodą. Są informacją. Monika mówi, że kiedy emocje zalewają człowieka, odcina się część odpowiedzialna za racjonalne myślenie. Czyli jeśli jesteś w silnym napięciu, Twoja decyzja nie musi być najlepsza — nawet jeśli wydaje Ci się, że jesteś „na chłodno”.
To dlatego pierwsza pomoc w takim momencie bywa zaskakująco prosta: pauza, oddech, wyjście z sytuacji. Brzmi banalnie? Może. Ale właśnie takie podstawy działają, kiedy układ nerwowy jest przeciążony. Głębszy wdech, wolniejszy wydech, kilka minut przerwy, ruch ciała. To nie rozwiązuje wszystkiego, ale może zatrzymać reakcję, której później będziesz żałować.
Monika podkreśla też, że emocji nie warto wypierać. Wielu founderów robi to, bo łatwiej wtedy iść po wynik. Tyle że wypieranie emocji działa tylko chwilowo. W długim okresie robi swoje pod skórą: zwiększa napięcie, obniża odporność na stres i przybliża do wypalenia. Dlatego zamiast pytać: „jak się od tego odciąć?”, lepiej zapytać: co ta emocja mi sygnalizuje?
Praktyczny wniosek jest prosty: jeśli czujesz złość, lęk, przeciążenie albo frustrację, nie musisz od razu działać. Najpierw sprawdź, co właściwie się dzieje. Czy ktoś przekracza Twoją granicę? Czy bierzesz na siebie za dużo? Czy próbujesz sterować czymś, na co nie masz wpływu? To są pytania, które potrafią uratować dzień, a czasem cały projekt.
Jakie wsparcie wybrać w kryzysie, żeby nie dokładać sobie kolejnego chaosu
W DSS#3 wyraźnie wybrzmiewa jeszcze jedna rzecz: nie wszystko rozwiązuje coach. Monika sama mówi, że coaching pomaga w rozwoju i osiąganiu celów, ale od uzdrawiania i porządkowania głębszych mechanizmów jest terapeuta, a czasem także psychiatra. To ważne rozróżnienie, bo przedsiębiorcy często próbują rozwiązać problem narzędziem, które do tego problemu nie pasuje.
Jeśli jesteś w kryzysie, możesz potraktować wybór wsparcia jak prostą decyzję roboczą:
- gdy potrzebujesz nazwać problem i zobaczyć, co się z Tobą dzieje — zacznij od psychologa;
- gdy czujesz, że za zachowaniem stoją głębsze schematy, stare rany, przeciążenie emocjonalne — idź do terapeuty;
- gdy stan jest mocny, długi i wyraźnie obniża Twoje funkcjonowanie — rozważ również psychiatrę;
- gdy nie masz pewności, od czego zacząć — umów konsultację i pozwól specjaliście ocenić kierunek.
To podejście ma jeszcze jedną zaletę: przestajesz się obwiniać, że „sam powinieneś sobie poradzić”. Nie, nie zawsze powinieneś. Czasem Twoją najlepszą decyzją biznesową jest zatrzymanie się i skorzystanie z pomocy. Zwłaszcza jeśli konsekwencje przeciążenia zaczynają dotykać pracy, relacji i zdrowia.
Monika mówi też o bardzo praktycznej rzeczy: nie ma sensu iść do pierwszej osoby, do której trafisz, tylko dlatego, że „tak wypada”. Jeśli nie czujesz zaufania, szukaj dalej. W kryzysie liczy się nie tylko kompetencja specjalisty, ale też to, czy umiesz przy nim realnie pracować.
Co founder może zrobić zanim dojdzie do kryzysu? Najpierw zbudować bazę, a dopiero potem skalować
Rozmowa w DSS#3 nie kończy się pesymizmem. Wręcz przeciwnie — daje bardzo trzeźwe wskazówki, co robić na co dzień, żeby nie wpaść w kryzys tak łatwo. Monika powtarza, że trzeba zacząć od fundamentów. To znaczy od odpowiedzi na pytanie: po co w ogóle robię ten biznes? Dla pieniędzy? Dla wolności? Dla misji? Dla uznania? Bez tej odpowiedzi łatwo wejść w tryb, w którym wszystko jest pilne, ale nic nie jest naprawdę ważne.
Drugą sprawą jest relacyjność. Founder, który chce wszystko robić sam, bardzo szybko dochodzi do ściany. Zespół nie jest luksusem. Zespół ma odciążać, porządkować i rozkładać ciężar. Jeśli masz opór przed zatrudnieniem ludzi, warto zadać sobie pytanie, czy to jest kwestia organizacyjna, czy jednak lękowa. Bo jeśli wszystko zostaje na Tobie, to wcześniej czy później Twoja odporność psychiczna dostanie po głowie.
Trzecia rzecz to zwykła higiena życia. Sen, jedzenie, ruch, odpoczynek, relacje, pasje. To nie są dodatki dla ludzi, którzy mają „więcej czasu”. To są warunki utrzymania sprawności. Monika bardzo uczciwie mówi o tym, że nawet wysoka odporność psychiczna nie ochroni Cię przed kryzysem, jeśli przez długi czas jednocześnie działa na Ciebie zbyt wiele silnych obciążeń.
Dlatego najlepsze, co możesz zrobić już teraz, to:
- sprawdzić, czy nie żyjesz w permanentnym przeciążeniu,
- zauważyć, czy nie ignorujesz własnych sygnałów ostrzegawczych,
- przestać traktować odpoczynek jak nagrodę,
- zbudować zespół lub wsparcie, zamiast dźwigać wszystko samemu,
- rozpoznać, czy problem jest rozwojowy, czy już kryzysowy.
To ostatnie jest kluczowe. Bo czasem trzeba popracować nad lepszą organizacją. A czasem trzeba po prostu powiedzieć: „to już nie jest temat do samodzielnego ogarniania”.
Warto też pamiętać o tym, co Monika mówi na końcu rozmowy: z wielu tematów poruszonych w odcinku dopiero ledwo zaczęto zdejmować kolejne warstwy. I to jest dobre podsumowanie także dla tego artykułu. Tu nie chodzi o to, żeby udawać, że jeden tekst załatwia problem kryzysu psychicznego w biznesie. Chodzi o to, żeby dać Ci pierwszy konkret: zauważyć sygnały, nazwać problem i dobrać właściwe wsparcie.
Jeśli więc dziś czujesz, że biznes zaczyna Cię przerastać, nie zostawiaj tego samego sobie. Najpierw sprawdź, czy to moment na psychologa, terapeutę albo psychiatrę. Potem działaj. Im wcześniej, tym lepiej — dla Ciebie, dla firmy i dla ludzi wokół.
Jeśli ten temat jest Ci bliski, pełny odcinek DSS#3 da Ci jeszcze więcej kontekstu: o odporności psychicznej, wypaleniu, emocjach i o tym, jak mądrze budować bazę pod biznes. To rozmowa, do której warto wrócić spokojnie, bez pośpiechu.
Posłuchaj odcinka DSS#3 na YouTube →