DSS#3

Jeśli prowadzisz firmę i masz wrażenie, że część problemów wciąż ucieka ci z rąk, ten odcinek dobrze porządkuje temat wpływu, emocji i wypalenia. Posłuchaj rozmowy z Moniką Sowińską, zanim znów spróbujesz naprawiać coś, na co po prostu nie masz wpływu.

Posłuchaj odcinka DSS#3 na YouTube →

Artykuły, które czytasz na blogu Druga Strona Sukcesu, są inspirowane rozmowami z podcastu. Nie są streszczeniem jeden do jednego, tylko praktycznym rozwinięciem tego, co padło w odcinku. A ten odcinek jest szczególnie ważny, jeśli prowadzisz firmę i coraz częściej łapiesz się na tym, że próbujesz kontrolować za dużo.

Największy błąd foundera nie polega na tym, że nie umie pracować. Polega na tym, że często nie odróżnia, na co ma realny wpływ, a co jest już tylko walką z pogodą, ludźmi, emocjami albo własnym wyobrażeniem o tym, jak powinno być.

W rozmowie z Moniką Sowińską wybrzmiewa bardzo prosty, ale mocny model trzech obszarów wpływu. I właśnie on pomaga przestać marnować energię na rzeczy nie do wygrania. Zamiast tego można skupić się na decyzjach, które naprawdę budują biznes: własnych reakcjach, własnym zachowaniu i własnej odporności psychicznej.

Na co founder ma wpływ w biznesie, a na co nie ma wpływu?

Monika rozkłada temat bez nadęcia. Mówi wprost: nie na wszystko mamy wpływ i dobrze byłoby to przyjąć, zanim zaczniemy się spalać. W biznesie bardzo łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że jeśli będziemy wystarczająco zaangażowani, to da się „dociągnąć” wszystko. Tyle że to tak nie działa.

W rozmowie pojawia się model trzech biznesów. Pierwszy to „biznes Pana Boga” — czyli wszystko, czego nie kontrolujesz: pogoda, wojny, kryzysy, zewnętrzne zdarzenia, które nagle zmieniają zasady gry. Drugi to biznes drugiego człowieka — jego emocje, decyzje, reakcje, myśli. Trzeci to twój własny biznes, czyli obszar, nad którym faktycznie możesz pracować: myśli, uczucia, reakcje, decyzje, działania.

To rozróżnienie jest bezcenne, bo natychmiast odcina część niepotrzebnego napięcia. Jeśli coś jest poza twoim wpływem, nie znaczy to, że masz się poddać. To znaczy, że musisz przestać zużywać energię na coś, co nie daje zwrotu. Czasem lepszą decyzją nie jest walka, tylko zmiana strategii.

Przykład? Jeśli pada deszcz, nie zatrzymasz go siłą woli. Możesz za to wykorzystać sytuację, tak jak wspomniana w odcinku marka opon, która reagowała reklamą dokładnie wtedy, kiedy warunki były najgorsze. To nie była magia. To była koncentracja na tym, na co naprawdę można odpowiedzieć.

Granice wpływu w biznesie zaczynają się od własnych reakcji

Najbardziej praktyczny wniosek z rozmowy jest taki: founder ma największy wpływ na siebie. Na własne decyzje, na to, czy wejdzie w panikę, czy zrobi pauzę, na to, czy odpowie impulsem, czy świadomie. To właśnie ten poziom wpływu jest najczęściej niedoszacowany.

Monika mówi o tym bardzo jasno: mamy wpływ na myśli, uczucia i reakcje. Mamy wpływ na doświadczenia, czyli na to, co zrobimy albo czego nie zrobimy. Mamy wpływ na to, jaką decyzję podejmiemy. Nie mamy wpływu na to, co ktoś o nas pomyśli, ale mamy wpływ na to, jak się z tym obejdziemy.

To szczególnie ważne dla przedsiębiorców, którzy są przyzwyczajeni do działania pod presją. Łatwo wtedy pomylić sprawczość z kontrolą. Sprawczość mówi: „mogę coś zrobić”. Kontrola mówi: „muszę mieć wpływ na wszystko”. Pierwsze buduje. Drugie po czasie wykańcza.

Jeśli więc masz w firmie sytuację, która cię nakręca albo frustruje, zadaj sobie trzy pytania:

  • Co w tej sytuacji naprawdę jest ode mnie zależne?
  • Na co tracę energię, choć nie mam na to wpływu?
  • Jaki jeden ruch mogę zrobić teraz, żeby wrócić do działania?

To proste pytania, ale właśnie one oddzielają działanie od kręcenia się w kółko. I to jest jeden z tych momentów, w których warto posłuchać całej rozmowy, bo Monika pokazuje ten model na wielu konkretnych przykładach z życia przedsiębiorcy.

Odporność psychiczna foundera nie polega na twardości za wszelką cenę

W odcinku pada ważna rzecz: odporność psychiczna nie jest bańką, która sprawia, że nic nas nie dotyka. To nie jest też bycie „niezniszczalnym”, zimnym albo pozbawionym emocji. To cecha osobowości, która wpływa na to, jak radzimy sobie z presją, stresem i wyzwaniami — ale każdy ma ją w innym miejscu i w innym natężeniu.

Monika podkreśla, że nie ma ludzi bez odporności psychicznej. Są po prostu osoby bardziej odporne i bardziej wrażliwe, a większość z nas jest gdzieś pośrodku. I to ważna wiadomość dla founderów, którzy często próbują się dopasować do bardzo wąskiego wzorca „silnego szefa”. Tylko że biznes nie potrzebuje człowieka bez uczuć. Potrzebuje człowieka, który wie, co z tymi uczuciami robić.

W rozmowie wybrzmiewa też rzecz rzadko wypowiadana głośno: wysoka odporność psychiczna ma swoje cienie. Taka osoba może być skuteczna, szybka, zdecydowana, ale też bywa odbierana jako zimna, zbyt pewna siebie, nieprzyjmująca uwag. Z kolei osoba bardziej wrażliwa częściej buduje relacje, lepiej odczytuje ludzi, ale może wolniej przechodzić przez trudne decyzje.

W praktyce to oznacza, że odporność psychiczna nie jest celem samym w sobie. Chodzi o dopasowanie jej do biznesu i do zespołu. Nie o to, by stać się kimś innym, tylko by wiedzieć, gdzie twoja naturalna reakcja pomaga, a gdzie szkodzi.

Emocje w biznesie: sygnał ostrzegawczy, a nie przeszkoda

Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy jest ten o emocjach. Monika mówi wprost, że wielu ludzi wypiera emocje, bo wtedy łatwiej iść po cel. Problem w tym, że na dłuższą metę takie tłumienie może prowadzić do naruszenia zdrowia psychicznego. I tu nie ma skrótów.

W odcinku pada bardzo konkretna obserwacja: kiedy emocje zalewają człowieka, odcina się część mózgu odpowiedzialna za racjonalne, logiczne myślenie. Dlatego pierwszą pomocą jest oddech, a nie kolejny mail, telefon czy rozmowa „na gorąco”. Głęboki, spokojny oddech ma cię przywrócić do równowagi zanim podejmiesz decyzję, która kogoś zrani albo kosztuje cię za dużo.

Monika idzie jednak krok dalej. Mówi, że emocje nie są wrogiem. Mogą być informacją. Jeśli w rozmowie z kimś czujesz strach, choć obiektywnie nic groźnego się nie dzieje, to może być sygnał, że coś jest nie tak. Ktoś manipuluje, coś kręci, sytuacja nie jest fair. Zamiast ignorować to uczucie, warto się zatrzymać i zadać pytanie: co dokładnie mi tu nie pasuje?

To bardzo biznesowe podejście. Emocje nie mają zastępować decyzji, ale mogą ją poprzedzać. Jeśli nauczysz się rozpoznawać swoje reakcje w ciele, zyskasz dodatkowy czujnik. Czasem ważniejszy niż Excel, bo szybciej pokaże ci, że coś jest nie tak.

DSS#3

W połowie rozmowy Monika bardzo konkretnie tłumaczy, jak rozpoznać moment, w którym emocje zaczynają przejmować ster. Jeśli zdarza ci się podejmować decyzje „na gorąco”, ten fragment może być dla ciebie najpraktyczniejszy.

Posłuchaj odcinka DSS#3 na YouTube →

Jak sprawdzić, gdzie kończy się wpływ foundera, a zaczyna wypalenie?

Granice wpływu są szczególnie ważne wtedy, gdy w grę wchodzi wypalenie. Monika zwraca uwagę, że jednym z pierwszych sygnałów jest chroniczne zmęczenie, odkładanie odpoczynku i poczucie, że coraz trudniej odzyskać sens tego, co się robi. To nie jest moment, w którym trzeba „zacisnąć zęby”. To jest moment, w którym trzeba się zatrzymać.

Wypalenie nie pojawia się z dnia na dzień. Zwykle zaczyna się od brania na siebie zbyt wielu rzeczy, zbyt długo, bez wsparcia i bez odpuszczenia tego, co nie jest twoją rolą. Founder, który uważa, że wszystko zrobi najlepiej sam, szybko trafia do ściany. Zwłaszcza jeśli ma problem z oddawaniem zadań i nie ufa zespołowi.

W rozmowie padają też bardzo konkretne „żółte lampki”:

  • ciągłe zmęczenie mimo odpoczynku,
  • odkładanie regeneracji na później,
  • brak sensu przede wszystkim w pracy,
  • sygnały od innych ludzi, że jesteś rozdrażniony, smutny albo zamknięty,
  • napięcie w ciele: zaciśnięte zęby, pięści, brak luzu.

To ważne, bo wielu przedsiębiorców ignoruje takie symptomy, dopóki nie dzieje się naprawdę źle. A wtedy zbudowany wcześniej model „ja wytrzymam wszystko” zaczyna się sypać. Dlatego granice wpływu nie są tylko narzędziem do lepszego zarządzania firmą. Są też sposobem na to, by nie rozjechać własnego zdrowia.

Największa pułapka foundera: mylenie siły z przeciążeniem

W odcinku bardzo mocno wybrzmiewa też temat zespołu. Monika pokazuje, że odporność psychiczna lidera nie działa w próżni. Jeśli founder ma wysoką sprawczość, dużo energii i mocno pcha do przodu, ale nie umie uwzględnić różnic w zespole, to sam staje się źródłem napięcia.

To szczególnie ważne w firmach, gdzie lider ma silną potrzebę tempa, a inni potrzebują więcej czasu, relacji albo bezpieczeństwa. Jedna osoba chce „na wczoraj”, druga musi najpierw zbudować zaufanie. Jedna działa zadaniowo, druga dopiero po zrozumieniu kontekstu. Jeśli tego nie widać, zaczynają się spięcia.

Monika podkreśla, że można zrobić badanie odporności psychicznej także dla zespołu. Wtedy nie chodzi o etykietowanie ludzi, tylko o zrozumienie, jak zespół funkcjonuje jako całość. To pomaga lepiej dobrać role, tempo pracy i sposób komunikacji. I właśnie to jest praktyczny biznesowy wniosek: nie chodzi o to, żeby wszyscy byli tacy sami, tylko żeby umieli razem dowieźć wynik.

Jeśli więc jako founder widzisz, że stale bierzesz za dużo na siebie, nie umiesz odpuścić albo nie rozumiesz, czemu zespół nie nadąża za twoim tempem, problem może nie leżeć w braku motywacji. Może leżeć w niezauważonych granicach wpływu — twoich i innych ludzi.

Co founder może zrobić już dziś, żeby przestać walczyć z wiatrakami?

W rozmowie nie ma cudownych recept. I dobrze, bo Monika nie obiecuje, że jedna technika naprawi wszystko. Zamiast tego pokazuje rzeczy podstawowe, ale zaskakująco często pomijane. To one tworzą bazę, o której mówi wielokrotnie: najpierw fundament, potem wzrost.

Jeśli chcesz zacząć od konkretu, zacznij od tych pytań i działań:

  • Sprawdź, na co naprawdę masz wpływ. Wypisz sytuację i podziel ją na: zależne ode mnie, zależne od innych, poza kontrolą.
  • Zatrzymaj się przy emocji. Zamiast działać od razu, zrób pauzę, pooddychaj, wróć do ciała.
  • Oceń przeciążenie. Jeśli ciągle jesteś zmęczony i odkładasz odpoczynek, to nie jest „normalne tempo founderów”. To sygnał ostrzegawczy.
  • Buduj zespół świadomie. Nie każdy ma pracować tak samo jak ty. Różnice są zasobem, jeśli umiesz je zobaczyć.
  • Dbaj o podstawy. Sen, jedzenie, ruch i relacje nie są dodatkiem. Są częścią odporności psychicznej.

Monika mówi też bardzo ważną rzecz o życiu prywatnym: kiedy jedna sfera jest stabilna, łatwiej unieść kryzysy w biznesie. To nie znaczy, że wszystko musi być idealne. To znaczy, że nie warto dźwigać jednocześnie ciężkiego biznesu i ciężkiego chaosu w innych obszarach, jeśli można to uporządkować wcześniej.

Dlatego pytanie nie brzmi: „jak stać się twardszym?”. Pytanie brzmi: jak lepiej rozumieć swoje granice wpływu, żeby nie zużywać się tam, gdzie nie trzeba?

Na końcu rozmowy zostaje jedna bardzo mocna myśl: biznes zaczyna się od bazy. Jeśli nie widzisz, co jest w twojej kontroli, jeśli ignorujesz emocje i przeciążenie, jeśli próbujesz unieść wszystko sam, to nawet najlepsza strategia nie pomoże. Najpierw trzeba zbudować człowieka, który będzie w stanie tę strategię udźwignąć.

To dlatego ten temat jest tak ważny dla founderów i przedsiębiorców. Nie tylko dlatego, że pozwala lepiej pracować. Także dlatego, że może ochronić cię przed wejściem w tryb, z którego bardzo trudno się potem wyjmuje.

DSS#3

Jeśli chcesz usłyszeć, jak Monika tłumaczy ten model na przykładach z pracy z przedsiębiorcami, obejrzyj cały odcinek. Jest tam jeszcze więcej kontekstu o emocjach, zespołach i wypaleniu, którego tutaj nie da się pokazać w pełni.

Posłuchaj odcinka DSS#3 na YouTube →