Zanim zaczniesz budować produkt, zobacz, jak Przemek podchodzi do sprawdzania rynku: najpierw rozmowy, potem decyzja. W tym odcinku pada bardzo konkretna odpowiedź, dlaczego lepiej odrzucić zły pomysł wcześnie niż przepalić czas i pieniądze.
Posłuchaj odcinka DSS#13 na YouTube →Artykuły na blogu Drugiej Strony Sukcesu są inspirowane tematami poruszanymi w podcaście — ale nie są jego kopią. To rozwinięcie wniosków z rozmowy, przetłumaczone na język decyzji, błędów i konkretów, które mogą pomóc przedsiębiorcy nie budować w ciemno.
I właśnie o tym jest weryfikacja rynku. Nie o tym, żeby mieć „dobry pomysł”. Tylko o tym, żeby sprawdzić, czy ten pomysł rozwiązuje realny problem, czy rynek w ogóle go czuje i czy klient widzi w nim na tyle pilną wartość, żeby otworzyć portfel.
Przemek Jóźwiakowski mówi to bez pudru: lepiej najpierw pójść na rynek, pogadać z ludźmi i usłyszeć, co naprawdę ich boli, niż przez pół roku budować produkt, który finalnie ląduje w szufladzie. I to jest najważniejsza lekcja z tego odcinka.
Weryfikacja rynku zaczyna się od rozmowy, nie od kodu
W rozmowie z Przemkiem bardzo mocno wybrzmiewa jedno: zanim zacznie się budować, trzeba zrozumieć problem. Nie w głowie założyciela, tylko w głowie klienta. To jest różnica, która decyduje o tym, czy produkt będzie używany, czy tylko ładnie wyglądał w prezentacji.
Przemek podkreśla, że przy nowych projektach najpierw robi research rynku. Pyta, jaki dokładnie problem chce rozwiązać, jak klient go nazywa, co jest dla niego ważne, za co zapłaci, a za co nie. To nie są „miłe rozmowy networkingowe”. To jest sprawdzanie, czy problem w ogóle istnieje w formie, w jakiej myślisz.
W praktyce oznacza to jedno: nie zaczynaj od pytania „jak to zbudować?”, tylko od pytania „czy to w ogóle komuś przeszkadza?”. Bo jeśli klient nie ma silnej potrzeby, to nawet świetny produkt będzie miał ciężko. A jeśli potrzeba jest paląca, sprzedaż staje się dużo prostsza, bo nie sprzedajesz „fajnej funkcji”, tylko ulgę.
Warto tu zapamiętać prosty schemat pierwszych rozmów:
- jaki problem klient opisuje własnymi słowami,
- jak radzi sobie dziś bez twojego rozwiązania,
- co w obecnym procesie go najbardziej wkurza,
- czy ten problem kosztuje go czas, pieniądze albo ryzyko,
- czy już próbował go rozwiązać i dlaczego to nie wyszło.
To właśnie takie odpowiedzi pokazują, czy jest tam rynek, czy tylko twoje założenie.
Największy błąd founderów: mylą ciekawy pomysł z potrzebą klienta
Przemek opowiedział o własnym przykładzie z nowym projektem do analizy finansów. Na początku zakładał, że główną wartością będzie generowanie raportów finansowych. Dopiero rozmowy z CFO pokazały coś ważniejszego: prawdziwy problem leży niżej. Chodzi o rentowność, pilnowanie budżetu i porządkowanie danych z wielu źródeł.
To jest klasyczna pułapka. Założyciel widzi efekt końcowy, a rynek widzi tylko swój codzienny ból. Myślisz o raporcie, klient myśli o tym, że musi ręcznie sklejać dane z Excela, CRM-a, księgowości i jeszcze dwóch innych narzędzi. Myślisz o produkcie, on myśli o uciążliwości.
Właśnie dlatego weryfikacja rynku ma być brutalna. Ma cię wybić z własnej bańki. Przemek mówi wprost: nawet jeśli kilka osób coś potwierdzi, dalej może się okazać, że rynek widzi to zupełnie inaczej. I to nie jest porażka. To cenna korekta, której lepiej dokonać po kilku rozmowach niż po pół roku pracy.
Jeśli chcesz sprawdzić, czy nie wpadłeś w tę pułapkę, zadaj sobie trzy pytania:
- czy problem, który rozwiązuję, jest mój czy klienta?,
- czy klient opowiada o nim w podobny sposób jak ja?,
- czy moja propozycja naprawdę skraca mu drogę do rezultatu?
Jeśli na któreś z tych pytań odpowiadasz „nie wiem”, to znak, że jeszcze nie jesteś gotowy na budowę produktu. Najpierw trzeba wrócić na rynek.
Najlepszy test rynku to nie ankieta, tylko konfrontacja z realnym kontekstem
W DSS#13 przewija się bardzo mocna myśl: rynek trzeba zderzać z pomysłem zanim zainwestujesz większe zasoby. Przemek mówi wprost, że lepiej przez trzy miesiące chodzić, rozmawiać i sprawdzać, niż później obudzić się z produktem, którego nikt nie chce albo za który nikt nie chce płacić.
To ważne, bo wiele osób testuje rynek za pomocą ogólnych pytań: „Czy użyłbyś tego produktu?”, „Czy to ci się podoba?”, „Czy to jest fajne?”. Takie pytania są słabe. Klient często odpowie uprzejmie, ale bez realnej intencji zakupu. A przedsiębiorcę interesuje nie uprzejmość, tylko zachowanie.
Przemek pokazuje lepszą drogę: nie pytać o deklaracje, tylko o proces. Jak wygląda dziś ich praca? Co zajmuje im najwięcej czasu? Gdzie giną dane? Kiedy ręczne rozwiązanie przestaje wystarczać? W którym momencie zaczyna się chaos? To są odpowiedzi, które mają znaczenie.
W praktyce możesz prowadzić weryfikację rynku tak:
- rozmawiasz z 10–15 osobami z jednej grupy docelowej,
- notujesz powtarzające się słowa i problemy,
- porównujesz, czy wszyscy opisują ból podobnie,
- sprawdzasz, czy problem jest pilny, częsty i kosztowny,
- na końcu dopiero pokazujesz kierunek rozwiązania.
To jest dużo bardziej wiarygodne niż budowanie produktu „na czuja”.
W połowie rozmowy Przemek wchodzi bardzo konkretnie w temat zderzania pomysłu z rynkiem i pokazuje, jak łatwo pomylić własne wyobrażenie z realnym problemem klienta. Jeśli budujesz produkt albo planujesz nowy biznes, ten fragment może ci oszczędzić miesiące pracy.
Posłuchaj odcinka DSS#13 na YouTube →Rynek potrzebuje nie „innowacji”, tylko rozwiązania palącego problemu
Jedna z najmocniejszych rzeczy, które padają w rozmowie, to stwierdzenie, że startupy często upadają nie dlatego, że produkt był źle zrobiony, ale dlatego, że problem nie był wystarczająco palący. To bardzo niewygodne, ale prawdziwe. Rynek nie nagradza pomysłów za samą świeżość.
Przemek mówi też o tym, że jeśli problem jest realny, sprzedaż robi się dużo łatwiejsza. Nie dlatego, że nagle wszyscy kupują bez rozmowy, tylko dlatego, że komunikacja staje się prostsza. Wiesz, o co chodzi klientowi, rozumiesz jego język, wiesz, jak opisać wartość. To już nie jest opowieść o „rewolucji”. To jest rozmowa o konkretnym bólu.
Właśnie dlatego tak ważne jest zrozumienie rynku nie tylko przez pryzmat technologii, ale przez pryzmat sytuacji biznesowej klienta. Przemek świetnie pokazuje to na przykładzie swojej pracy z firmami: czasem technologia jest tylko narzędziem, ale sedno problemu leży w organizacji procesów, danych, budżetu albo efektywności.
Jeśli chcesz sprawdzić, czy problem jest naprawdę palący, szukaj takich sygnałów:
- klient już teraz wydaje pieniądze na obejścia,
- problem wraca regularnie, a nie raz na rok,
- obecne rozwiązanie jest niewygodne, ręczne albo ryzykowne,
- problem zabiera czas wielu osobom,
- jego koszt jest widoczny w pieniądzu, nie tylko w frustracji.
Jeżeli tego nie ma, możesz mieć ciekawą ideę, ale niekoniecznie biznes.
Nie buduj produktu dla całego rynku. Najpierw znajdź wąski, konkretny wycinek
W rozmowie przewija się jeszcze jeden bardzo praktyczny wniosek: najlepsze rozwiązania powstają często na przecięciu branż, ale nie oznacza to, że trzeba od razu porywać cały rynek. Przemek mówi wprost, że zna firmy, które działają dobrze właśnie dlatego, że rozwiązują konkretny problem w konkretnym kontekście.
To ważne zwłaszcza dla przedsiębiorców, którzy chcą robić „duży produkt”. Duży produkt bez weryfikacji rynku zwykle kończy jako złożony i drogi w budowie. Małe, celne rozwiązanie ma większą szansę przejść przez test rzeczywistości. Szczególnie jeśli klient od razu rozumie, co dostaje.
W odcinku pojawia się bardzo trafna obserwacja: czasem rynek nie potrzebuje wielkiej platformy, tylko czegoś, co rozwiązuje jeden proces szybciej i lepiej. Może to być raport, wycinek procesu, automatyzacja jednego kroku, lepsze uporządkowanie danych. To już wystarczy, żeby zacząć.
Dlatego przy sprawdzaniu rynku warto zawęzić temat. Nie pytaj: „czy rynek potrzebuje mojego rozwiązania?”. Pytaj raczej:
- kto dokładnie ma ten problem?,
- w jakim procesie on występuje?,
- co dzieje się tu i teraz bez mojego produktu?,
- jak wygląda najprostsza wersja rozwiązania?,
- czy można to sprzedać jako mały, konkretny krok, a nie wielką transformację?
Takie podejście daje znacznie większą szansę na sensowny start.
Weryfikacja rynku oszczędza nie tylko pieniądze, ale też ego
Przemek kilka razy wraca do myśli „nie wiem”. I to jest zaskakująco mocna postawa. Bo większość błędów przedsiębiorcy zaczynają się tam, gdzie kończy się ciekawość, a zaczyna pewność siebie bez danych. Założenie, że „wiem lepiej”, potrafi kosztować bardzo dużo.
Weryfikacja rynku ma więc jeszcze jeden ukryty sens: chroni przed budowaniem na ego. Pozwala założyć hipotezę, zderzyć ją z rzeczywistością i dopiero wtedy wyciągnąć wnioski. Przemek pokazuje to też na swoim podejściu do porażek — dla niego to nie porażki, tylko iteracje. Każda z nich przybliża do rozwiązania.
I to jest podejście, które warto skopiować, nawet jeśli nie skopiujesz żadnego narzędzia. Rynek nie nagradza ludzi, którzy mieli najładniejszy pomysł. Nagradza tych, którzy najlepiej zrozumieli problem, najszybciej zweryfikowali założenia i umieli odrzucić błędne kierunki.
Jeśli chcesz działać mądrzej, zapamiętaj ten zestaw zasad:
- najpierw rozmowy, potem produkt,
- najpierw problem klienta, potem funkcje,
- najpierw pilność i koszt problemu, potem design rozwiązania,
- najpierw potwierdzenie rynku, potem skalowanie,
- najpierw prawda, potem ładna opowieść.
To nie brzmi spektakularnie. Ale właśnie tak buduje się rzeczy, które mają szansę działać.
Podsumowanie: rynek nie nagradza domysłów, tylko trafne rozpoznanie problemu
Najważniejsza lekcja z rozmowy z Przemkiem Jóźwiakowskim jest bardzo prosta: jeśli nie sprawdzisz rynku, nie wiesz, czy budujesz coś wartościowego, czy tylko coś, co tobie wydaje się wartościowe. A to ogromna różnica.
Przemek pokazuje na swoich przykładach, że weryfikacja rynku to nie formalność, tylko fundament. To właśnie rozmowy z klientami pozwoliły mu odkryć, że prawdziwy problem często leży niżej, niż wydaje się na początku. Że produkt nie powinien wynikać z wyobrażenia założyciela, tylko z realnego bólu ludzi, którzy mają za niego zapłacić.
W tym sensie najlepszy startupowy ruch to nie budowanie „szybciej”, tylko myślenie mądrzej. Kilka rozmów, proste pytania, testy, korekta założeń i dopiero potem inwestowanie większych zasobów. To może wydawać się wolniejsze na starcie, ale w praktyce oszczędza miesiące albo lata.
Jeśli więc planujesz nowy produkt, usługę albo automatyzację, zacznij od rynku. Pogadaj z ludźmi, którzy naprawdę mają ten problem. Sprawdź, jak go opisują, co już próbują robić i za co są gotowi zapłacić. Właśnie tam zaczyna się sensowny biznes.
A jeśli chcesz usłyszeć więcej konkretnych przykładów, błędów i sposobu myślenia Przemka, koniecznie obejrzyj pełny odcinek — tam ten temat jest rozwinięty dużo szerzej i bez marketingowego pudru.
Jeśli myślisz o nowym produkcie, ten odcinek pomoże ci spojrzeć na rynek bez złudzeń. Przemek pokazuje, jak sprawdzać realny problem, jak nie dać się własnym założeniom i dlaczego lepiej odrzucić pomysł wcześniej niż budować go miesiącami na ślepo.
Posłuchaj odcinka DSS#13 na YouTube →