Jeśli temat rekrutacji wraca u Ciebie co chwilę, a mimo to wciąż gasisz pożary, ten odcinek da Ci bardzo konkretną perspektywę. Wojtek Bizub rozkłada na czynniki pierwsze to, co naprawdę działa przy zatrudnianiu lepszych od siebie.
Posłuchaj odcinka DSS#22 na YouTube →Największy błąd przy rekrutacji nie polega na tym, że zatrudniasz „złego człowieka”. Częściej problemem jest to, że próbujesz zatrudnić kogoś lepszego od siebie, ale nie masz jeszcze firmy gotowej na taki ruch.
Właśnie o tym mocno mówi DSS#22. To nie jest rozmowa o ładnych hasłach w stylu „dobieraj talenty”. To odcinek o tym, że rekrutacja bez procesu, bez standardów i bez roli właściciela kończy się chaosem. A potem pojawia się klasyczny komentarz: „niby dobry specjalista, a nie dowozi”.
Problem często leży gdzie indziej. Nie w samym człowieku, tylko w tym, że firma oczekuje od nowej osoby jednocześnie działania, myślenia strategicznego, budowania systemu i ratowania bałaganu, który powstał wcześniej. I właśnie tu zaczyna się prawdziwa rekrutacja, a nie na etapie ogłoszenia.
Jak zatrudniać lepszych od siebie i nie zrobić z firmy poligonu doświadczalnego
Wojtek porównał właściciela firmy do trenera piłkarskiego. To bardzo trafna metafora, bo trener nie powinien sam biegać po boisku, dryblować, wykonywać stałych fragmentów gry i jeszcze bronić karne. Jego zadaniem jest ustawić drużynę tak, żeby zawodnicy mogli grać lepiej niż on sam.
W biznesie jest dokładnie tak samo. Jeśli właściciel wchodzi we wszystko: sprzedaż, marketing, obsługę klienta, reklamacje, rekrutację i jeszcze „na chwilę” zarządza wszystkim ręcznie, to nie buduje zespołu. Buduje zależność od siebie.
W odcinku wybrzmiewa mocna rzecz: lepszych od siebie można zatrudniać tylko wtedy, gdy samemu jest się wystarczająco mocnym graczem na rynku. Inaczej A-player nie przyjdzie po to, żeby nosić komuś pilota do firmy. Przyjdzie po to, żeby coś dowozić, rozwijać i mieć wpływ.
To prowadzi do prostego wniosku: jeśli chcesz zatrudniać lepszych ludzi, najpierw musisz dać im powód, żeby chcieli z Tobą pracować. A ten powód to nie tylko pieniądze. To też:
- jasna rola,
- konkretne oczekiwania,
- przestrzeń do działania,
- poczucie, że firma wie, czego chce.
Bez tego nawet bardzo dobry specjalista szybko się zniechęca. Albo zaczyna sam tworzyć system, którego właściciel nigdy nie opisał. I wtedy nie ma współpracy, tylko improwizację.
Proces rekrutacji to nie przeszkoda. To filtr na chaos
Jednym z najmocniejszych tematów rozmowy była potrzeba doprecyzowania procesu. Wojtek mocno podkreśla, że dobra osoba nie chce przechodzić przez 65 etapów rekrutacji, testów i sztucznego udowadniania, że „jest wielbłądem”. Ale z drugiej strony zbyt szybka decyzja też jest ryzykowna.
Tu nie chodzi o to, żeby rekrutować wolno. Chodzi o to, żeby rekrutować mądrze. I to jest różnica, której wiele firm nie zauważa. Długi proces bez sensu odstrasza dobrych ludzi. Zbyt szybki proces wpuszcza do firmy przypadkowość.
W odcinku pojawia się bardzo ciekawy test postawy proaktywnej: można umówić spotkanie i… celowo się na nim nie pojawić punktualnie. Zobaczyć, czy kandydat zadzwoni, napisze, spróbuje się skomunikować. To nie jest gra dla samej gry. To szybki sposób sprawdzenia, czy po drugiej stronie jest ktoś bierny, czy ktoś, kto potrafi działać, gdy coś idzie niezgodnie z planem.
To właśnie pokazuje sens procesu. Nie chodzi tylko o ocenę kompetencji. Chodzi o sprawdzenie, czy ktoś pasuje do rytmu pracy firmy i czy umie poruszać się w realnych warunkach, a nie tylko opowiadać o nich na rozmowie.
Jeśli proces rekrutacji nie weryfikuje najważniejszych rzeczy, to nie jest proces. To loteria.
W połowie rozmowy pojawia się bardzo praktyczny wątek: jak sprawdzać kandydatów i nie uzależnić się od intuicji. Jeśli rekrutujesz ludzi do firmy, ten fragment może Ci oszczędzić kilka kosztownych pomyłek.
Posłuchaj odcinka DSS#22 na YouTube →Lepszy pracownik nie naprawi braku standardów
W rozmowie bardzo mocno wybrzmiewa jeszcze jeden problem: właściciele często oczekują od nowo zatrudnionej osoby, że sama zbuduje sobie środowisko pracy, procesy, sposób komunikacji i standard jakości. To szczególnie widać przy wirtualnych asystentkach, freelancerach czy osobach z obszaru marketingu i sprzedaży.
Wojtek zwraca uwagę na prostą prawdę: specjalista nie musi być strategiem całej firmy. Dietetyk układa jadłospis, ale nie gotuje. Kucharz gotuje, ale nie wymyśla zera całej diety. Tak samo osoba zatrudniona do konkretnego zadania nie zawsze powinna sama projektować cały system pracy.
Dlatego przy rekrutacji trzeba rozdzielić dwie rzeczy:
- co dana osoba ma robić,
- co firma ma przygotować, żeby mogła robić to dobrze.
Jeśli nie ma procedur, definicji poprawki, zmiany i reklamacji, standardu komunikacji, źródła wiedzy albo choćby prostego opisu stanowiska, to nowa osoba będzie błądzić. I wtedy łatwo powiedzieć: „to nie ten człowiek”. Ale często prawda jest znacznie mniej wygodna.
Warto też zapamiętać ważny wniosek z odcinka: jeśli ktoś dostał jasne wytyczne, potem dodatkowe wyjaśnienia, a mimo to dalej robi ten sam bałagan, problem nie leży już w procedurze. Wtedy może być po prostu w człowieku. Ale tę diagnozę można postawić dopiero wtedy, gdy firma naprawdę coś dała od siebie.
Jak zatrudniać lepszych od siebie bez chaosu w firmie
Jeśli chcesz zatrudniać mocnych ludzi, musisz najpierw przygotować firmę na ich wejście. Bez tego będziesz tylko przepalać czas, pieniądze i własną energię.
Praktycznie sprowadza się to do kilku rzeczy:
- Opisz, czego naprawdę potrzebujesz — nie „kogoś ogarniętego”, tylko konkretne zadania i rezultat.
- Ustal standardy — co jest poprawką, co zmianą, a co reklamacją.
- Nie oczekuj, że nowa osoba zbuduje cały ekosystem za Ciebie — daj jej ramy działania.
- Sprawdź postawę, nie tylko kompetencje — czy ktoś działa proaktywnie, czy czeka na wszystko podane na tacy.
- Nie zatrudniaj za tanio tylko dlatego, że chcesz oszczędzić — tania rekrutacja często kończy się jeszcze droższą poprawką.
To właśnie dlatego zatrudnianie lepszych od siebie nie polega na szukaniu „geniusza, który wszystko ogarnie”. Polega na stworzeniu warunków, w których dobry człowiek będzie mógł naprawdę pracować. Bez ciągłego tłumaczenia podstaw. Bez gaszenia pożarów. Bez chaosu.
Jeśli tego nie ma, to nawet najlepszy kandydat szybko stanie się kolejnym rozczarowaniem. A wtedy problem wróci w znanym scenariuszu: „rekrutacja nie działa”.
Właśnie dlatego ten odcinek DSS#22 warto potraktować jak checklistę do własnej firmy, a nie jak luźną rozmowę o zatrudnianiu. Jest tam dużo więcej przykładów, kontrprzykładów i praktycznych obserwacji z biznesu niż da się zmieścić w jednym artykule.
Jeśli rekrutacja u Ciebie kończy się nerwami, poprawkami albo ciągłym „muszę to zrobić sam”, pełny odcinek da Ci dużo lepszy obraz sytuacji. To rozmowa o decyzjach, standardach i o tym, jak nie wpuścić chaosu do zespołu.
Posłuchaj odcinka DSS#22 na YouTube →Jeśli chcesz zatrudniać lepszych od siebie bez chaosu w firmie, zacznij od procesu, nie od zachwytu nad kandydatem. A potem koniecznie odsłuchaj pełny odcinek DSS#22 — tam ten temat dostajesz jeszcze szerzej, ostrzej i bardziej praktycznie.