DSS#35

Jeśli zastanawiasz się, czy studia prawa naprawdę wystarczą, ten odcinek daje bardzo konkretne odpowiedzi. Michał Kibil opowiada, jak praktyki ukształtowały go bardziej niż akademicki plan zajęć.

Posłuchaj odcinka DSS#35 na YouTube →

Artykuły z cyklu Druga Strona Sukcesu powstają na bazie rozmów, w których nie ma miejsca na marketingowe ozdobniki. Ten tekst też jest inspirowany rozmową z Michałem Kibilem i pokazuje jedną prostą rzecz: same studia prawa nie robią z człowieka prawnika. Robią to dopiero praktyka, odpowiedzialność i kontakt z realnymi sprawami.

Na papierze wszystko wygląda elegancko. Programy studiów, egzaminy, zaliczenia, teoria prawa. Tylko że przedsiębiorca, który szuka prawnika, nie kupuje znajomości definicji. Kupuje spokój, rozwiązanie problemu i kogoś, kto wie, co zrobić, kiedy sytuacja robi się naprawdę trudna. I właśnie dlatego praktyki w kancelarii są tak ważne.

Studia prawa uczą wiedzy, ale praktyki uczą działania

W rozmowie Michał wraca do momentu, który właściwie ustawił mu całą zawodową drogę. Po drugim roku studiów dostał praktyki wakacyjne, a potem pierwszy regularny kontakt z kancelarią. To nie była „obserwacja zawodu”. To była realna praca. Prawdziwe zadania. Prawdziwa odpowiedzialność.

Najlepszy przykład? Pierwszy pozew o ustalenie istnienia stosunku pracy. Michał sam przyznaje, że nie miał jeszcze zajęć z procedury cywilnej ani prawa pracy, a szef po prostu powiedział: napisz pozew, oto materiały. Nie było ceremonii, nie było długiego tłumaczenia każdego kroku. Było: masz nauczyć się tego sam i dowieźć efekt.

To jest właśnie różnica między teorią a praktyką. Na studiach rozumiesz, czym jest pozew. W kancelarii uczysz się, jak go napisać tak, żeby miał sens procesowy, był logiczny, kompletny i użyteczny dla klienta. I tak naprawdę dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa nauka zawodu.

Z perspektywy przedsiębiorcy to ważna lekcja także poza branżą prawniczą. Wiedza książkowa daje fundament. Praktyka daje odporność. A odporność w biznesie jest bezcenna, bo rynek nie nagradza tych, którzy „wiedzą”, tylko tych, którzy umieją działać pod presją.

Praktyki prawnicze budują samodzielność szybciej niż wykłady

Michał mówi wprost, że jego model nauki opierał się na „głębokiej wodzie, ale takiej, żeby się nie utopić”. To bardzo trafna metafora dla dobrych praktyk. Nie chodzi o rzucanie młodego człowieka bez wsparcia. Chodzi o to, żeby dostał zadanie, które go wymusi do myślenia, a jednocześnie miał kogo zapytać, gdy zaczyna tonąć.

Taki model uczenia ma kilka przewag:

  • uczy samodzielnego szukania informacji,
  • przyspiesza zrozumienie procedur i języka zawodu,
  • pokazuje, jak wygląda odpowiedzialność za klienta,
  • wyrabia nawyk dowożenia zadań, a nie tylko „rozumienia tematu”.

To właśnie dlatego Michał tak mocno podkreśla, że praktyki były dla niego rzeczywistą szkołą zawodu. Nie dlatego, że były wygodne. Były wymagające. Czasem frustrujące. Czasem brutalne. Ale skuteczne.

Dla osób prowadzących firmy to ważny sygnał: jeśli chcesz budować zespół specjalistów, nie wystarczy zatrudnić ludzi i liczyć, że „sami się nauczą”. Potrzebny jest model wdrożenia, w którym nowa osoba dostaje realne zadania, ale też jasne ramy i feedback. Inaczej zostaje teoria bez efektu.

W praktyce widać też, czy ktoś nadaje się do tego zawodu

Jedna z najmocniejszych rzeczy w tej rozmowie dotyczy tego, co praktyka mówi o człowieku. Michał wspomina, że ktoś kiedyś powiedział mu, iż jest „niezdolny do bycia zatrudnianym”. Dziś sam przyznaje, że coś w tym było — nie dlatego, że nie umiał pracować, ale dlatego, że miał potrzebę budowania czegoś pod sobą, a nie wykonywania zadań bez prawa do myślenia.

To ważne, bo praktyki w kancelarii nie służą tylko nauce prawa. One pokazują też, jaki model pracy jest dla danej osoby właściwy. Czy lepiej odnajduje się w strukturze? Czy chce rozwijać własną praktykę? Czy potrzebuje zespołu? Czy potrafi pracować w modelu „daj mi problem, a ja znajdę rozwiązanie”?

W rozmowie pada też bardzo mocna obserwacja: prawnik nie powinien być tylko osobą, która mówi, czego nie wolno. Powinien być doradcą, który rozumie przepisy, ale szuka rozwiązania. I właśnie tego nie da się w pełni nauczyć na wykładzie. Tego uczysz się przy kliencie, przy materiale, przy sprawie, przy błędzie.

Jeśli prowadzisz biznes i masz przed sobą młodego pracownika, warto zadać sobie pytanie: czy dajesz mu tylko zakres obowiązków, czy dajesz mu realną szkołę myślenia? Praktyki — dobrze prowadzone — robią dokładnie to drugie.

DSS#35

W połowie rozmowy Michał opowiada o tym, jak jedna konkretna sprawa i kilka mocnych decyzji zawodowych zbudowały jego podejście do pracy. Jeśli interesuje Cię, jak wygląda uczenie zawodu w praktyce, ten fragment warto przesłuchać.

Posłuchaj odcinka DSS#35 na YouTube →

Praktyki są lepsze od samych studiów, bo pokazują konsekwencje

W teorii łatwo powiedzieć, że trzeba być sumiennym. W praktyce widzisz, co się dzieje, kiedy dokument jest źle przygotowany, termin jest przeoczony, a klient nie dostał odpowiedzi na czas. To właśnie konsekwencje robią z wiedzy kompetencję.

Michał dużo mówi o tym, że na praktykach uczył się także pokory. Ktoś przekreślał jego wersję pozwu dziesięć tysięcy razy, ale to było potrzebne. Nie po to, żeby go zniechęcić. Po to, żeby nauczył się standardu. I to jest lekcja dla każdej firmy usługowej: feedback nie jest krytyką osoby, tylko korektą jakości.

Praktyki uczą też czegoś jeszcze — pracy z niepewnością. Na studiach często wiadomo, co jest poprawną odpowiedzią. W kancelarii nie zawsze. Czasem trzeba odpowiedzieć szybko, czasem trzeba dopytać, czasem trzeba sprawdzić kilka źródeł. I właśnie wtedy rodzi się profesjonalizm.

Dla przedsiębiorcy wniosek jest prosty: jeżeli budujesz firmę, nie zatrudniaj ludzi tylko do „odtwarzania zadań”. Daj im możliwość mierzenia się z realnym problemem. To jedyny sposób, żeby naprawdę sprawdzić ich potencjał.

Co z tego wynika dla młodych prawników i właścicieli kancelarii

Najkrótsza odpowiedź brzmi: praktyki w kancelarii skracają drogę do kompetencji. Nie zastępują studiów, ale sprawiają, że studia zaczynają mieć sens operacyjny. Student prawa, który pracuje w kancelarii, szybciej rozumie kontekst, klientów, procedury i własne ograniczenia.

Jeśli jesteś po drugiej stronie i prowadzisz zespół, też masz tu konkretne zadanie. Zadbaj o to, żeby młodsi ludzie:

  • dostawali prawdziwe zadania, a nie wyłącznie „pomoc w biurowości”,
  • mieli jasny standard jakości,
  • mogli popełniać błędy w kontrolowanych warunkach,
  • mieli od kogo się uczyć, zanim zostaną sami z odpowiedzialnością.

To właśnie takie praktyki robią różnicę między osobą, która „ukończyła studia”, a kimś, kto naprawdę umie pracować w zawodzie.

Jeśli chcesz usłyszeć więcej o tym, jak Michał Kibil uczył się zawodu, budował kancelarie i wyciągał wnioski z realnych błędów, wróć do pełnego odcinka podcastu. To dobry materiał nie tylko dla prawników, ale dla każdego, kto buduje kompetencje w oparciu o praktykę.

DSS#35

Pełna rozmowa daje dużo więcej kontekstu: od pierwszych praktyk, przez budowanie kancelarii, aż po zarządzanie zespołem. Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda prawdziwa ścieżka rozwoju w tym zawodzie, obejrzyj cały odcinek.

Posłuchaj odcinka DSS#35 na YouTube →