Zanim założysz spółkę „na szybko”, zobacz, co w praktyce może pójść nie tak. W tym odcinku Anna Poprawa pokazuje, dlaczego wzorzec z s24 bywa za ciasny na realny konflikt wspólników.
Posłuchaj odcinka DSS#19 na YouTube →Artykuły na blogu Druga Strona Sukcesu powstają z tematów, które naprawdę pojawiają się w podcastcie. Ten tekst rozwija rozmowę o tym, jak zabezpieczyć firmę przed konfliktem, ale patrzy na nią przez jeden konkretny filtr: spółka w s24 i pułapki wzorca umowy.
Bo problem nie polega na tym, że s24 jest zły. Problem zaczyna się wtedy, gdy traktujesz go jak pełny plan działania, a nie tylko szybki start. W praktyce właśnie ten skrót myślowy najczęściej kończy się kłopotami: brakiem prawa pierwokupu, brakiem mechanizmów wyjścia, zbyt sztywnym parytetem głosów albo sytuacją, w której wszyscy liczą na zgodę, ale nikt nie ma narzędzia, żeby wyjść z impasu.
Spółka w s24 daje tempo, ale nie daje bezpieczeństwa na przyszłość
W rozmowie padło coś bardzo ważnego: wzorzec umowy z s24 jest wygodny, bo pozwala zarejestrować spółkę szybko, czasem nawet w jeden dzień. I to jest jego największa zaleta. Jeśli startujesz w e-commerce, chcesz ruszyć z projektem „na już” albo po prostu nie chcesz utknąć w formalnościach, ta ścieżka ma sens.
Tyle że wygoda ma swoją cenę. Wzorzec z s24 jest formularzem. Z natury ogranicza możliwość doprecyzowania relacji między wspólnikami. A to właśnie te detale później decydują, czy firma przetrwa pierwszy poważny spór.
Anna Poprawa zwróciła uwagę na bardzo częsty błąd: przedsiębiorcy zakładają, że skoro się znają, lubią i dobrze współpracują, to nic złego nie może się wydarzyć. To działa na etapie entuzjazmu. Ale firma nie żyje tylko w pierwszym miesiącu. Zmieniają się ludzie, zmieniają się priorytety, pojawiają się dzieci, partnerzy, zmęczenie, inne pomysły na rozwój. I nagle to, co miało być proste, staje się źródłem napięcia.
Dlatego z perspektywy praktyki biznesowej s24 trzeba traktować jak punkt startowy, a nie ostateczną wersję relacji między wspólnikami.
Najczęstsze pułapki wzorca umowy z s24: czego tam zwykle nie ma
Największy problem z wzorcem z s24 polega na tym, że zawiera tylko ograniczony zestaw decyzji. Możesz ustalić kilka podstawowych kwestii, ale nie wpiszesz tam wielu zapisów, które w realnym konflikcie mają znaczenie strategiczne.
W odcinku mocno wybrzmiały przede wszystkim trzy obszary:
- brak realnych mechanizmów kontroli przy sprzedaży udziałów,
- brak prawa pierwokupu i pierwszeństwa zakupu,
- brak dopłat, które mogłyby pomóc spółce finansowo, jeśli zostaną odpowiednio przewidziane.
Na papierze może się wydawać, że to drobiazgi. W praktyce to są rzeczy, które decydują o tym, czy do firmy wejdzie obca osoba, czy wspólnik będzie mógł odkupić udziały, czy spółkę da się dofinansować bez niepotrzebnego kombinowania.
Przykład z rozmowy jest bardzo prosty: wspólnicy mają układ 50/50 albo 60/40, dochodzi do konfliktu, a jedna ze stron chce sprzedać udziały komuś z zewnątrz. Jeśli nie ma odpowiednich zapisów, nagle w firmie pojawia się nowy wspólnik, na którego nikt nie miał wpływu. I wtedy nie chodzi już tylko o emocje. Chodzi o realną kontrolę nad biznesem.
To samo dotyczy dopłat. Kodeks spółek handlowych przewiduje takie narzędzie, ale jeśli nie ma go w umowie spółki, nie da się z niego skorzystać wtedy, kiedy jest potrzebne. W praktyce oznacza to czasem absurd: pieniądze są potrzebne „na wczoraj”, ale formalnie nie ma jak ich wprowadzić do spółki w korzystny sposób.
Tu właśnie ujawnia się największa pułapka s24: oszczędzasz czas przy zakładaniu firmy, ale możesz stracić go wielokrotnie więcej, gdy konflikt już wybuchnie.
50 na 50 brzmi sprawiedliwie. W praktyce często blokuje wszystko
W rozmowie padło zdanie, które warto zapamiętać: 50 na 50 to bardzo często pat decyzyjny. To układ, który na etapie zakładania firmy wydaje się uczciwy, partnerski i „po równo dla wszystkich”. Tyle że w biznesie równość bez mechanizmu rozstrzygania sporów może oznaczać paraliż.
Jeśli każdy ma tyle samo udziałów i tyle samo głosów, to przy pierwszym poważnym sporze firma staje. Nie da się przegłosować uchwał, nie da się ruszyć z decyzjami, nie da się sprzedać udziałów bez problemów. A jeśli dodatkowo w umowie ustawisz kworum i wymóg jednomyślności, to blokada robi się kompletna.
W odcinku pojawia się mocny case: sytuacja, w której wspólnicy mieli nie tylko równy podział udziałów, ale też 100% kworum i 100% jednomyślności. Efekt? W konflikcie nie dało się praktycznie podjąć żadnej uchwały. W takim układzie nawet najlepsza wola jednej strony nie wystarcza.
Co można zrobić lepiej?
- unikać sztywnego 50/50, jeśli nie ma dodatkowych bezpieczników,
- wprowadzić lidera z głosem decydującym w sytuacji krytycznej,
- ustalić z góry zasady wyjścia ze spółki,
- opisać, kto ma pierwszeństwo przy zakupie udziałów,
- przewidzieć mediację lub arbitraż jako pierwszy krok w sporze.
Nie chodzi o brak zaufania. Chodzi o to, żeby firma nie była zakładnikiem jednej kłótni. Bo w biznesie konflikt nie musi oznaczać końca relacji osobistej. Ale bardzo często oznacza koniec wspólnego prowadzenia spółki.
Jeśli szczególnie interesuje Cię temat 50/50, prawa pierwokupu i tego, jak uniknąć firmowego pata, ten fragment rozmowy jest dla Ciebie. W podcaście padły też konkretne przykłady konfliktów, które w praktyce zaczynały się od naprawdę drobnych spraw.
Posłuchaj odcinka DSS#19 na YouTube →Umowa wspólników daje więcej niż sam wzorzec w s24
Jednym z najważniejszych wniosków z rozmowy jest to, że umowa spółki i umowa wspólników to nie to samo. Umowa spółki jest jawna, trafia do KRS i może być łatwo sprawdzona. Umowa wspólników może być znacznie bardziej szczegółowa i bardziej „wewnętrzna”, czyli lepiej chroniąca relacje między stronami.
Właśnie tam można opisać to, czego s24 nie załatwia albo załatwia zbyt ogólnie. Na przykład:
- podział obowiązków między wspólnikami,
- zakres działania zarządu,
- zasady konkurencji między wspólnikami,
- mechanizm wyceny udziałów przy wyjściu ze spółki,
- tryb mediacji, jeśli pojawi się spór,
- konkretne osoby lub instytucje do rozstrzygania sporów.
To ważne szczególnie wtedy, gdy firma rośnie, pojawia się inwestor albo wspólnicy mają różne podejścia do ryzyka. Jedna strona chce przyspieszać i inwestować, druga woli stabilizację i wypłatę zysków. Bez wcześniejszych ustaleń taki rozdźwięk łatwo przeradza się w konflikt o strategię, a potem o pieniądze.
W rozmowie padł też bardzo praktyczny przykład wyceny. Jedna strona chce sprzedać udziały, druga podaje swoją wycenę, a różnica bywa ogromna. Raz to może być 100 tys. zł, innym razem 1 mln zł, a czasem wyceny różnią się jeszcze bardziej. Jeśli wcześniej nie ustalisz, kto wycenia udziały i według jakich zasad, spór jest niemal pewny.
Dlatego umowa wspólników działa jak mapa. Nie usuwa wszystkich problemów, ale daje ścieżkę, którą można iść, kiedy emocje zaczynają przesłaniać rozsądek.
Jak zabezpieczyć firmę przed konfliktem już na starcie
Najbardziej praktyczny wniosek z odcinka jest prosty: nie czekaj z regulacjami do momentu, gdy konflikt już wybuchnie. Wtedy większość rozmów jest już prowadzona pod presją emocji, a to najgorszy moment na układanie zasad.
Jeśli masz zakładać spółkę w s24, potraktuj to jako pierwszy krok, nie ostatni. Zaraz potem warto usiąść do dodatkowych ustaleń. Nie musisz od razu tworzyć skomplikowanej konstrukcji prawnej. W wielu przypadkach wystarczy minimalny plan zabezpieczeń.
Na czym warto się skupić od razu?
- kto i w jakim zakresie pracuje na rzecz spółki,
- co się dzieje, gdy ktoś chce wyjść z biznesu,
- czy wspólnicy mogą wnosić dopłaty,
- jak rozwiązywane są spory,
- czy da się sprzedać udziały osobie trzeciej i na jakich warunkach,
- czy któryś wspólnik prowadzi inne biznesy konkurencyjne wobec spółki.
W odcinku mocno wybrzmiewa też jedna rzecz: nie chodzi o to, by nikogo nie urazić. Chodzi o odpowiedzialność. Czasem rozmowa o potencjalnym konflikcie brzmi niewygodnie, bo wygląda jak brak zaufania. Ale w rzeczywistości to sygnał dojrzałości. Tak samo jak zabezpieczenie domu nie oznacza, że spodziewasz się pożaru, tylko że liczysz się z ryzykiem.
Najgorszy scenariusz to podejście „jakoś to będzie”. Bo w biznesie „jakoś” bardzo często kończy się wielomiesięcznym patem, utratą energii, pieniędzy i relacji.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak te problemy wyglądają w praktyce i jakie mechanizmy naprawdę pomagają wyjść z konfliktu wspólników, wróć do całego odcinka podcastu. Jest tam więcej przykładów, case studies i konkretnych obserwacji z kancelaryjnej praktyki.
Chcesz zobaczyć pełny obraz: od błędów we wzorcu s24, przez 50/50, aż po mediacje i wycenę udziałów? Obejrzyj cały odcinek — to dobry materiał, zanim podpiszesz cokolwiek, co ma działać latami.
Posłuchaj odcinka DSS#19 na YouTube →