Zanim wejdziesz w temat współpracy z pokoleniem Z, warto usłyszeć, jak o budowaniu odpowiedzialności, pracy i granicach mówi praktyk, który prowadził biznesy w zupełnie różnych realiach. W odcinku DSS#8 jest dużo konkretnych obserwacji, które potem łatwo przełożyć na własny zespół.
Posłuchaj odcinka DSS#8 na YouTube →Artykuły na blogu „Druga Strona Sukcesu” powstają z tematów poruszanych w podcaście, ale nie są ich streszczeniem 1:1. To raczej praktyczne rozwinięcie rozmowy, które ma pomóc przedsiębiorcy szybko wyciągnąć wnioski i sprawdzić je u siebie w firmie.
Jeśli masz dziś w zespole osoby z pokolenia Z, to problemem zwykle nie jest to, że „im się nie chce”. Problemem jest to, że często wchodzą do pracy z innym doświadczeniem, innym poziomem samodzielności i innym poczuciem granic niż starsi pracownicy. I właśnie dlatego współpraca z nimi wymaga nie większej cierpliwości, tylko lepszego poukładania zasad.
W rozmowie z Maciejem Woźniakiem wybrzmiewa coś bardzo ważnego: nie wystarczy narzekać na młodszych pracowników. Trzeba zrozumieć, skąd biorą się ich reakcje, a potem tak ustawić firmę, żeby odpowiedzialność była jasna, zasady były proste, a oczekiwania nie kończyły się na domysłach. To działa w gastronomii, w beauty, w sprzedaży i w każdej firmie, która chce rosnąć bez ciągłego tłumaczenia tego samego od zera.
Pokolenie Z w firmie nie potrzebuje „specjalnego traktowania”, tylko jasnych reguł
Największy błąd wielu właścicieli firm polega na tym, że próbują czytać młodszych pracowników przez własne doświadczenie. A to zwykle prowadzi do frustracji. Maciej wprost mówi, że spotykał osoby, które nie potrafiły zrobić rzeczy dla starszych oczywistych: sprzątnąć, ugotować, ogarnąć prostego zadania. Nie dlatego, że są beznadziejni. Po prostu nigdy wcześniej nie musiały tego robić.
I tu jest sedno. Pokolenie Z wchodzi do pracy często bez takiego samego „zaplecza życiowego” jak poprzednie generacje. To oznacza, że nie możesz zakładać, że pracownik sam z siebie domyśli się, jak działa biznes, jak obchodzić się ze wspólnym jedzeniem, sprzętem czy czyjąś własnością. Trzeba to powiedzieć wprost. Nie „wiadomo”, tylko konkretnie.
Maciej zwraca uwagę na bardzo praktyczną rzecz: granice młodych ludzi nie biorą się znikąd. Często wynikają z wychowania, z tego, że nikt nie kazał im wcześniej brać odpowiedzialności za dom, obowiązki czy porządek. Jeśli więc w firmie chcesz mieć spokój, musisz przestać liczyć na intuicję, a zacząć budować prosty system.
W praktyce oznacza to trzy rzeczy:
- jasny opis obowiązków – bez niedomówień, co jest „dodatkowe”, a co należy do standardu,
- proste zasady na start – co wolno, czego nie wolno i co jest traktowane jak przekroczenie granicy,
- krótką drogę do feedbacku – młodszy pracownik często nie czyta między wierszami, więc trzeba mówić wprost.
To nie jest „rozpieszczanie”. To jest zarządzanie rzeczywistością, w której ludzie mają różne doświadczenia startowe. Jeśli tego nie uwzględnisz, szybko zaczniesz mieć pretensje do całego pokolenia. A to zawsze kończy się źle dla firmy.
Jak współpracować z pokoleniem Z w firmie, gdy granice są ważniejsze niż lojalność z automatu
W odcinku mocno wybrzmiewa różnica między starszym podejściem do pracy a dzisiejszym. Maciej mówi wprost, że jego pokolenie potrafiło pracować trzy dni z rzędu bez snu, a młodsi widzą już skutki takiego stylu życia i po prostu nie chcą w to wchodzić. To nie musi być wada. To jest zmiana priorytetów.
Przedsiębiorca nie powinien z tym walczyć na zasadzie „za moich czasów”. Lepiej przyjąć, że granice są dziś mocniej negocjowane. Jeśli pracownik mówi: „to nie było w umowie”, to często nie jest bunt dla zasady. To sygnał, że nie zbudowałeś wystarczająco jasnej współpracy. Maciej przypomina prostą rzecz: umowa może coś obejmować, tylko pracownik jej nie przeczytał. I wtedy problemem nie jest sama granica, tylko brak komunikacji na starcie.
Właśnie dlatego przy pokoleniu Z działa model, w którym od początku mówisz:
- jak wygląda dzień pracy,
- co jest zakresem obowiązków,
- co robimy w sytuacji nagłej,
- kiedy pytamy przełożonego, a kiedy działamy samodzielnie.
Pokolenie Z nie chce pracować „po omacku”. Jeśli ma poczuć sens i zaangażowanie, potrzebuje wiedzieć, gdzie ma wolność, a gdzie odpowiedzialność. W firmach, które tego nie ustawiają, młodzi pracownicy często odpływają po pierwszym zderzeniu z chaosem. Nie dlatego, że są słabi. Dlatego, że chaos trudno sprzedać jako kulturę organizacyjną.
Tu jest też ważna lekcja dla właściciela: jeśli chcesz, żeby ktoś brał odpowiedzialność, sam musisz ją najpierw nazwać. Maciej wielokrotnie wraca do tego, że biznes to nie tylko przychód, ale też koszty, ryzyko, rozliczenia i konsekwencje. Dla młodych ludzi to szczególnie ważne, bo wielu z nich wchodzi do pracy bez zrozumienia, że każda decyzja ma finansowy i organizacyjny efekt.
Największy problem z młodymi pracownikami zaczyna się tam, gdzie kończy się rozmowa o pieniądzach i obowiązkach
Jednym z najmocniejszych wątków w rozmowie Macieja jest temat uczciwości w codziennych, małych sprawach. W gastronomii widział on sytuacje, w których pracownik wypijał napój albo jadł coś, co należało do klientów, bo „przecież to tylko dwie złotówki”. A jednak nie chodzi o kwotę. Chodzi o standard. Jeśli zespół nie rozumie, że wspólne zasoby mają właściciela, zaczyna się rozjeżdżać odpowiedzialność.
To jest bardzo istotne przy pokoleniu Z, bo młodsze osoby często nie mają jeszcze nawyku myślenia kategoriami firmy. Myślą kategoriami „czy to mi wolno?”, „czy to mam w zakresie?”, „czy ktoś mi to kazał?”. To nie musi być zła wola. To może być po prostu efekt braku wcześniejszego uczenia odpowiedzialności.
Maciej daje bardzo prosty, ale mocny przykład: jeśli napoje dla zespołu są w dużych butelkach i wiadomo, że nie trafiają do klientów, to nie ma pola do zgadywania. Jeśli kuchnia przygotowuje jedzenie dla pracowników, to też nie ma przestrzeni na ciche podjadanie „bo nikt nie patrzy”. Zasady muszą być konkretne, proste i powtarzalne. Wtedy młody pracownik wie, na czym stoi.
W praktyce warto wdrożyć takie zasady:
- rozróżnij jasno, co jest dla klientów, a co dla zespołu,
- nie licz na „zdrowy rozsądek” bez instrukcji,
- powiedz wprost, co traktujesz jako nadużycie,
- pokazuj konsekwencje małych przekroczeń, zanim staną się normą.
Tu nie chodzi o kontrolowanie każdego ruchu. Chodzi o to, żeby młody człowiek nie musiał zgadywać, a Ty nie musiał potem naprawiać szkód, które wyniknęły z „niewinnego” podejścia do cudzej własności czy firmowych zasobów.
Właśnie tu bardzo mocno widać praktykę z odcinka: zasady dla zespołu, odpowiedzialność i codzienne rozliczanie tego, co „małe”, ale kosztowne. Jeśli chcesz zobaczyć, jak Maciej przekłada to na realne firmy i ludzi, odsłuchaj tę część rozmowy.
Posłuchaj odcinka DSS#8 na YouTube →Pokolenie Z w firmie najlepiej działa tam, gdzie odpowiedzialność nie jest tylko hasłem
Maciej bardzo mocno podkreśla, że odpowiedzialność to fundament. Nie tylko za siebie, ale za decyzje, wyniki i konsekwencje. To świetnie brzmi w teorii, ale w praktyce wciąż wiele firm zatrzymuje się na komunikacie: „jesteś odpowiedzialny za swój obszar”. Tyle że bez przełożenia na codzienność to zdanie nie działa.
Z rozmowy wynika coś ważnego: młodszy pracownik będzie się angażował dużo bardziej, jeśli widzi związek między tym, co robi, a efektem firmy. W korporacji Maciej zauważył, że niektóre działania przynoszą ogromne efekty dopiero w skali całej organizacji. Ale żeby to zobaczyć, potrzebna jest świadomość. Podobnie w małej firmie: jeśli pracownik nie wie, po co robi dane zadanie, będzie robił je „na odczepnego”.
Dlatego przy pokoleniu Z trzeba mniej mówić o „postawie”, a więcej o procesie. Czyli:
- co ma być zrobione,
- po czym poznasz, że jest zrobione dobrze,
- jakie są skutki błędu,
- co pracownik może sam poprawić, a z czym ma przyjść od razu.
To szczególnie ważne w firmach usługowych i sprzedażowych, gdzie młodzi ludzie często chcą szybkiej informacji zwrotnej. Jeśli nie dostają jej od Ciebie, będą szukać potwierdzenia gdzie indziej albo zaczną pracować bez poczucia kierunku. A wtedy rośnie frustracja po obu stronach.
Maciej mówi też o czymś, co przedsiębiorcy często pomijają: nie każdy chce być innowacyjny, nie każdy lubi zmiany, nie każdy dobrze funkcjonuje w ruchu i presji. Pokolenie Z nie jest jednolite, tak samo jak żadne inne. Dlatego nie warto mówić o nim jak o jednej grupie. Lepiej patrzeć na konkretnego człowieka, jego styl pracy i poziom samodzielności.
Jak zatrudniać młodych ludzi, żeby nie zderzyć się z ich nierealnym wyobrażeniem pracy
W rozmowie pojawia się bardzo ważna myśl: młodsze pokolenie wchodzi do pracy z innym obrazem życia niż poprzednie. Część z nich dorastała w domach, gdzie rodzice dużo pracowali, ale nie zawsze przekazywali dzieciom odpowiedzialność. Efekt? Osoba może mieć dostęp do wygód, ale nie umie znieść zwykłych trudów pracy. I to później widać w firmie.
Maciej zauważa, że wiele osób z pokolenia Z chce wyznaczać swoje granice, ale nie zawsze potrafi udźwignąć obowiązki, które idą za wolnością. To jest dla przedsiębiorcy sygnał ostrzegawczy. Jeśli ktoś przychodzi na rozmowę i mówi właściwe rzeczy, ale po kilku dniach pracy nie ogarnia podstaw, problem nie leży w CV. Problem leży w tym, że nie ma nawyku odpowiedzialności.
Co z tym zrobić? Nie obiecywać, że „wszystko będzie fajnie”. Zamiast tego od początku pokazać realia. W praktyce:
- opowiedz, jak wygląda trudny dzień w firmie,
- powiedz, co robicie, kiedy brakuje ludzi albo ktoś nie dojeżdża na czas,
- sprawdź nie tylko kompetencje, ale też odporność na prostą, powtarzalną pracę,
- ucz na przykładach, nie na ogólnikach.
Maciej podkreśla też, że sam miał w życiu mało, ale dzięki temu nauczył się wybierania, kombinowania i radzenia sobie. To ważne, bo dla młodych ludzi firmy często są pierwszym miejscem, w którym zderzają się z rzeczywistością. Jeśli ich od razu nie nauczysz podstaw, w kolejnych miejscach będzie tylko trudniej.
Właśnie dlatego onboarding młodej osoby nie może polegać na rzuceniu jej w wir pracy. Musi być rozmowa o standardzie, o odpowiedzialności i o tym, że pewne rzeczy są po prostu częścią bycia w zespole. Bez tego współpraca z pokoleniem Z staje się niezarządzanym eksperymentem.
Nie walcz z pokoleniem Z. Zbuduj system, który nie zależy od emocji
Jeśli z całej rozmowy z Maciejem Woźniakiem wyciągnąć jedną rzecz, to będzie nią to: firmy nie wygrywają dlatego, że zatrudniają „idealnych ludzi”. Wygrywają dlatego, że potrafią tak ustawić zasady, żeby różni ludzie mogli w nich funkcjonować bez ciągłego chaosu. To szczególnie ważne przy pokoleniu Z, które szybciej sprawdza granice i szybciej reaguje na brak sensu.
Właściciel firmy nie musi lubić wszystkich zmian pokoleniowych. Musi je rozumieć. Jeśli młodszy pracownik nie bierze odpowiedzialności, najpierw sprawdź, czy w ogóle ją dostał. Jeśli nie szanuje zasad, sprawdź, czy zasady zostały nazwane. Jeśli nie dowozi, sprawdź, czy wie, co oznacza „dowiezione”. Wiele konfliktów nie wynika z lenistwa, tylko z niedoprecyzowania.
Maciej mówi również o czymś, co wielu przedsiębiorców powinno sobie przypomnieć: trzeba liczyć koszty, konsultować pomysły i nie bać się feedbacku. To działa też przy zarządzaniu młodszym zespołem. Im mniej opierasz się na przeczuciach, a bardziej na rozmowie i procesie, tym mniejsze ryzyko, że zespół rozpadnie się na konfliktowe oczekiwania.
Jeśli więc chcesz współpracować z pokoleniem Z skutecznie, zacznij od trzech rzeczy:
- ustal jasne zasady zamiast liczyć na domyślność,
- ucz odpowiedzialności przez konkret, nie przez moralizowanie,
- sprawdzaj dopasowanie do pracy zanim powierzysz komuś duży zakres zadań.
To nie są rewolucyjne rozwiązania. Ale właśnie takie najczęściej działają najlepiej.
Pokolenie Z nie musi być problemem w firmie. Może być ogromnym atutem, jeśli nie będziesz próbował wcisnąć go w stare schematy bez żadnej adaptacji. W odcinku DSS#8 Maciej Woźniak bardzo konkretnie pokazuje, jak wygląda odpowiedzialność, zarządzanie ludźmi i uczenie się biznesu w praktyce. I to jest zdecydowanie więcej niż teoria.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak te wnioski wyglądają w całej rozmowie, i usłyszeć więcej przykładów z firm, które Maciej prowadził, sięgnij po pełny odcinek podcastu.
To właśnie w pełnej rozmowie wybrzmiewa najwięcej praktyki: od odpowiedzialności, przez błędy w biznesie, aż po to, jak naprawdę myśleć o młodym zespole. Jeśli temat pokolenia Z dotyczy Twojej firmy, ten odcinek da Ci dużo szerszy kontekst.
Posłuchaj odcinka DSS#8 na YouTube →