Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda networking bez spiny, wizytówkowej farsy i sprzedaży na siłę, ten odcinek da Ci konkrety. Michał Domański pokazuje, jak słuchanie robi różnicę już przy pierwszej rozmowie.
Posłuchaj odcinka DSS#12 na YouTube →Ten artykuł jest inspirowany tematami poruszanymi w podcastcie Druga Strona Sukcesu — dokładnie takimi rozmowami, które schodzą z poziomu „ładnych teorii” do poziomu: co zrobić jutro na evencie, jak nie spalić rozmowy i jak nie zamienić networkingu w męczący obowiązek.
Najważniejszy wniosek z rozmowy z Michałem Domańskim jest prosty: jeśli chcesz sprzedawać lepiej, zacznij słuchać wcześniej i głębiej. Nie po to, żeby „być miłym”. Po to, żeby nie proponować rozwiązania do problemu, którego jeszcze nie rozumiesz. W praktyce większość ludzi robi odwrotnie: wchodzi w rozmowę z gotową ofertą, gotowym pomysłem i gotową odpowiedzią. A potem dziwi się, że relacja się nie klei.
W odcinku mocno wybrzmiewała jedna rzecz: networking i sprzedaż nie zaczynają się od gadania, tylko od zrozumienia kontekstu. I to jest szczególnie ważne dla przedsiębiorcy, który żyje w trybie „mam mało czasu, muszę szybko wyłapać okazję”. Właśnie wtedy najłatwiej popełnić błąd — rzucić prezentację siebie, produktu albo usługi zanim druga strona zdąży powiedzieć, czego naprawdę potrzebuje.
Aktywne słuchanie w sprzedaży zaczyna się przed pierwszym pytaniem
Michał zwraca uwagę, że skuteczny networking nie jest freestyle’em. To nie jest wejście na salę, improwizacja i liczenie na szczęście. Przeciwnie — dużo dzieje się zanim podejdziesz do ludzi. Właśnie tam zaczyna się aktywne słuchanie, tylko jeszcze nie w rozmowie, ale w przygotowaniu.
To oznacza bardzo konkretne rzeczy:
- sprawdzenie, kto będzie na wydarzeniu,
- zorientowanie się, kto z kim się łączy,
- ustalenie, po co w ogóle tam idziesz,
- przygotowanie krótkiego, sensownego przedstawienia siebie do danego kontekstu.
To nie jest sztuczna kontrola. To sposób na to, żeby wejść do rozmowy spokojniej. Gdy wiesz, po co tam jesteś, nie musisz ratować się autopromocją. Nie musisz też nadrabiać niepewności gadulstwem.
W odcinku padł dobry przykład: jeśli idziesz na konferencję, to nie po to samo, co na festiwal pierogów. Brzmi banalnie, ale właśnie w tym tkwi sens. Inaczej rozmawiasz, jeśli chcesz poznać potencjalnych klientów, inaczej jeśli szukasz partnerów, a jeszcze inaczej, jeśli chcesz po prostu zrozumieć środowisko. Słuchanie zaczyna się od decyzji, czego właściwie chcesz się dowiedzieć.
Największy błąd w networkingu? Mówić do ludzi, zamiast ich poznawać
W rozmowie mocno wybrzmiała niechęć do „wizytówkowego” networkingu. Czyli takiego, który polega na szybkim zaliczeniu kontaktu, wymianie kilku zdań i wyjściu z poczuciem wykonania zadania. Michał nazwał to wprost: jakość ponad ilość. I to jest bardzo dobra lekcja dla sprzedaży.
Bo jeśli twoim celem jest zbudowanie relacji, to nie potrzebujesz 40 kontaktów w godzinę. Potrzebujesz kilku rozmów, w których naprawdę usłyszysz drugą stronę. W odcinku pojawia się ważny motyw: najgłośniejsi ludzie nie zawsze są najbardziej wartościowi. Czasem dużo ciekawsze relacje zaczynają się z osobą siedzącą na uboczu, która nie wali w oczy, ale ma kontekst, doświadczenie i spokój do rozmowy.
To ważne też sprzedażowo. Sprzedawca, który wchodzi z buta i od razu opowiada o produkcie, często zamyka sobie drogę do prawdziwego zrozumienia klienta. Michał dobrze to podsumował: kiedy słyszymy problem, mamy odruch, żeby od razu podać rozwiązanie. Zwłaszcza mężczyźni — jak padło w rozmowie — mają tendencję do skakania w tryb naprawiania. A tymczasem trzeba czasem zatrzymać się i dopytać: dlaczego to jest problem? skąd to się bierze? co jest prawdziwą potrzebą?
W praktyce aktywne słuchanie w sprzedaży oznacza, że nie próbujesz wygrać rozmowy. Próbujesz ją zrozumieć. To nie jest miękka umiejętność „miękkich ludzi”. To jest bardzo twarda przewaga biznesowa.
Jak słuchać, żeby druga strona naprawdę chciała z tobą rozmawiać
Jednym z najmocniejszych wątków odcinka były konkretne patenty na wejście w rozmowę bez sztuczności. Michał mówi wprost: nie trzeba zaczynać od pogody, bo nikt tego naprawdę nie lubi. Można zacząć dziwnie, lekko, nawet z przymrużeniem oka. Pytanie o ulubionego dinozaura? Owszem. Pytanie o to, czy ktoś woli śniadania słodkie czy słone? Też może działać. Chodzi o jedno: uruchomić człowieka, a nie od razu biznesowego robota.
Jeszcze lepiej działa pytanie, które otwiera rozmowę osobistą, ale nie nachalną. Na przykład prośba o opowiedzenie o losowym zdjęciu z telefonu. To świetny przykład aktywnego słuchania, bo rozmowa startuje od czegoś neutralnego, ale bardzo szybko schodzi do tego, kim ta osoba jest, co przeżywa, czym się zajmuje i jak patrzy na świat.
W odcinku pojawia się też mocny wniosek dla introwertyków: nie musisz być błyskotliwy, żeby być zapamiętany. Wystarczy, że będziesz ciekawy i uważny. Czasem wystarczy podejść do osób „na orbicie” — tych, które też nie wiedzą, co zrobić z rękami na evencie — i powiedzieć coś prostego. Michał opowiadał, że takie osoby często są najbardziej wdzięczne, bo ktoś pierwszy wyciągnął do nich rękę.
To jest świetna wskazówka również dla sprzedaży. Jeśli klient nie jest głośny, nie znaczy, że nie jest ważny. Jeśli nie opowiada o sobie od razu, nie znaczy, że nie ma potencjału. Właśnie tu aktywne słuchanie robi robotę: pozwala wychwycić sygnały, których inni nie słyszą.
W połowie rozmowy Michał wchodzi w bardzo praktyczne przykłady: od pytań otwierających, przez rozmowy z introwertykami, aż po to, jak nie wpaść w pułapkę nadmiernej autopromocji. Jeśli ten fragment Cię interesuje, warto sprawdzić cały odcinek.
Posłuchaj odcinka DSS#12 na YouTube →Follow-up i notatki: aktywne słuchanie nie kończy się po wyjściu z eventu
Jednym z najbardziej praktycznych fragmentów rozmowy był temat follow-upu. Michał mówi bardzo jasno: po spotkaniu trzeba się odezwać. I nie chodzi o pusty „miło było poznać”, tylko o wiadomość, która pokazuje, że naprawdę słuchałeś.
Tu wchodzi w grę notatnik. Nie telefon. Nie szybkie kliknięcie w Slacka czy aplikacji. Papierowy notes robi ogromną różnicę, bo komunikuje uwagę. Druga strona widzi, że zapisujesz coś, co jest dla ciebie ważne. A ty zyskujesz materiał do sensownego follow-upu.
W praktyce dobra wiadomość po spotkaniu powinna zawierać:
- odwołanie do konkretnego tematu z rozmowy,
- krótkie przypomnienie, kim jesteś,
- jedno zdanie, które pokazuje, że pamiętasz kontekst,
- opcjonalnie link, materiał albo impuls do dalszej rozmowy.
I tu jest ważna rzecz: nie oczekuj odpowiedzi od razu. Michał wprost mówi, że wszyscy są zawaleni wiadomościami, a brak odpowiedzi nie musi znaczyć braku zainteresowania. Czasem po prostu trafiasz do czyjejś kolejki na później. Ale jeśli zostawisz po sobie ślad, to znacznie zwiększasz szansę, że ktoś wróci do ciebie za tydzień, miesiąc albo trzy miesiące.
To już jest myślenie długoterminowe. Nie „czy odpisał”, tylko „czy zostałem zapamiętany”. I właśnie tak działa aktywne słuchanie w sprzedaży — nie jako jednorazowy trik, ale jako sposób budowania zaufania.
Nie każda rozmowa musi skończyć się dealem. I bardzo dobrze
Jedno z najmocniejszych zdań w rozmowie brzmi: networking jest najdroższą formą sprzedaży. Dlatego nie można go traktować jak szybkiego kanału do domykania transakcji. Jeśli tak robisz, przepalasz czas, energię i zaufanie.
Lepsze podejście? Najpierw słuchasz. Potem sprawdzasz, czy jest wspólny język. Dopiero później pojawia się przestrzeń na biznes. Czasem to będzie bezpośrednia współpraca. Czasem polecenie. Czasem po prostu relacja, która dojrzeje po czasie. Michał podkreślał, że jego własny biznes bardzo często wyrastał właśnie z takich relacji — nie z agresywnej sprzedaży, tylko z pomagania ludziom i łączenia ich z innymi.
To nie znaczy, że masz pomagać wszystkim. W rozmowie padła bardzo zdrowa uwaga: warto wybierać ludzi, którym pomagamy, ale nie z wyrachowania. Raczej z poczucia, że relacja jest sensowna, zdrowa i podmiotowa. To ważne rozróżnienie. Dobre aktywne słuchanie nie robi z ciebie darmowego konsultanta dla każdego. Robi z ciebie człowieka, który umie rozpoznać, kiedy rozmowa ma potencjał.
Jeśli więc chcesz sprzedawać mądrzej, zapamiętaj jedno: nie zaczynaj od odpowiedzi. Zacznij od pytań. Nie zaczynaj od prezentacji siebie. Zacznij od poznania drugiej strony. To właśnie z takiej postawy rodzą się rozmowy, które mają sens.
Jeśli chcesz usłyszeć więcej przykładów, anegdot i konkretnych patentów na aktywne słuchanie w sprzedaży i networkingu, obejrzyj pełny odcinek. To jedna z tych rozmów, po których od razu masz ochotę inaczej podejść do kolejnego eventu.
Posłuchaj odcinka DSS#12 na YouTube →