DSS#19

Zanim wejdziesz w spór o to, ile naprawdę jest warte wyjście wspólnika, posłuchaj rozmowy z Anią Poprawą. To odcinek o konfliktach, które zaczynają się od drobiazgów, a kończą na blokadzie całej spółki.

Posłuchaj odcinka DSS#19 na YouTube →

Wycena udziałów w spółce nie jest detalem prawnym. To jedna z tych decyzji, które albo ułatwiają wyjście wspólnika, albo zamieniają spółkę w wielomiesięczny pat.

I właśnie o tym mocno wybrzmiewa rozmowa w podcaście Druga Strona Sukcesu. Artykuły, które czytasz, są inspirowane tematami poruszanymi w odcinkach podcastu, ale nie są ich prostym przepisaniem. Tu bierzemy konkretny problem i przekładamy go na praktykę dla przedsiębiorcy.

Jeśli dziś zakładasz spółkę albo masz już wspólnika, z którym kiedyś może pojawić się potrzeba rozstania, wycena udziałów powinna być ustalona wcześniej. Nie wtedy, gdy emocje już wiszą w powietrzu. Nie wtedy, gdy jedna strona chce wyjść, a druga nie ma ochoty albo możliwości odkupić udziałów. Właśnie wtedy różnice w wycenie robią największe szkody.

Dlaczego wycena udziałów w spółce staje się źródłem konfliktu

Anna Poprawa zwraca uwagę na bardzo prostą rzecz: przedsiębiorcy na starcie zwykle myślą o biznesie, nie o rozstaniu. Zakładają spółkę z optymizmem, często wśród znajomych, przyjaciół albo osób, które dobrze się dogadywały przez lata. I wtedy wydaje się, że konflikty są nierealne.

Tyle że biznes zmienia ludzi i okoliczności. Pojawiają się inne priorytety, dzieci, partnerzy, problemy zdrowotne, zmęczenie, różne podejście do inwestowania. Jedna osoba chce przyspieszać, druga woli trzymać poziom i nie dokładać ryzyka. I nagle spółka, która miała działać jak dobrze naoliwiona maszyna, zaczyna zgrzytać.

W takim momencie wycena udziałów przestaje być teorią. Staje się pytaniem: ile jest warte moje wyjście i kto ma to policzyć? Jeśli odpowiedź nie jest ustalona wcześniej, zaczyna się gra na emocjach. Jedna wycena mówi jedno, druga wycenia spółkę zupełnie inaczej, a różnica potrafi być ogromna.

W odcinku pada konkretny przykład: jedna wycena pokazuje wartość spółki na poziomie 100 tys. zł, druga na 1 mln zł. Kto ma rację? To zależy od metody, założeń i tego, czy patrzymy na wartość księgową, czy biznesową. I właśnie dlatego nie wolno zostawiać tej sprawy „na później”.

Jak ustalić wycenę udziałów bez późniejszego sporu

Największy błąd to założenie, że „jakoś się dogadamy”. W teorii brzmi dobrze. W praktyce wystarczy, że jedna strona będzie chciała wyjść, a druga uzna, że udział jest wart znacznie mniej. Jeśli spółka nie ma wcześniej opisanej procedury, robi się chaos.

Dlatego wycena udziałów powinna być rozpisana w dokumentach jeszcze na etapie tworzenia spółki. Najlepiej ustalić:

  • kto wycenia udziały,
  • według jakiej metody,
  • czy korzystamy z jednego rzeczoznawcy, czy z dwóch opinii,
  • co robimy, jeśli wyceny mocno się różnią,
  • czy bierzemy pod uwagę wartość księgową, czy rynkową,
  • w jakim terminie wycena ma być wykonana.

To ważne, bo sama liczba nic nie znaczy bez metodologii. Spółka może mieć aktywa, markę, potencjał wzrostu, kontrakty, know-how, a z drugiej strony zobowiązania i ryzyka. Jeśli nie ustalisz, co ma wejść do kalkulacji, każda strona będzie liczyć „po swojemu”.

W rozmowie pojawia się też bardzo praktyczna obserwacja: wyceny zewnętrzne potrafią się różnić dramatycznie. Ania wspomina o przypadkach, gdzie wycena tej samej firmy oscylowała między 200 tys. zł a 2 mln zł. To nie jest drobna rozbieżność. To jest przepaść, która potrafi zatrzymać sprzedaż udziałów i zablokować wyjście wspólnika.

Właśnie dlatego sens ma mechanizm, w którym strony z góry wskazują konkretnego biegłego albo rzeczoznawcę. Nie chodzi o to, żeby każdemu ufać na ślepo. Chodzi o to, żeby w momencie konfliktu nie zaczynać od awantury o to, kto w ogóle ma policzyć wartość spółki.

Wycena spółki a umowa wspólników: gdzie warto zapisać zasady

Tu dochodzimy do kolejnego ważnego wątku z odcinka: umowa spółki to nie wszystko. W wielu przypadkach przedsiębiorcy korzystają z prostych wzorców, na przykład przy zakładaniu spółki przez s24. To szybkie, wygodne i na starcie często wystarczające. Ale ten wzorzec ma swoje ograniczenia.

W praktyce oznacza to, że wiele istotnych spraw po prostu nie jest tam opisanych. Nie ma dopracowanych zasad dotyczących obrotu udziałami, pierwokupu, pierwszeństwa, dopłat, opcji czy bardziej rozbudowanych mechanizmów wyjścia ze spółki. A to właśnie te elementy stają się kluczowe, kiedy relacje między wspólnikami się psują.

Dlatego obok umowy spółki bardzo często potrzebna jest umowa wspólników. To dokument, który może regulować więcej i bardziej precyzyjnie, a przy tym nie musi być jawny jak umowa spółki składana do KRS. Właśnie tam warto opisać:

  • jak ma wyglądać wycena udziałów przy wyjściu wspólnika,
  • czy obowiązuje prawo pierwszeństwa lub pierwokupu,
  • czy można sprzedać udziały osobie trzeciej i na jakich zasadach,
  • co dzieje się przy konflikcie 50 na 50,
  • jak ma działać mediacja albo arbitraż,
  • jak rozliczać zaangażowanie wspólnika w pracę na rzecz spółki.

To bardzo ważne także z biznesowego punktu widzenia. Jeśli ktoś chce wyjść ze spółki, a drugi wspólnik mówi: „kupuję za 100 tys. zł”, podczas gdy sprzedający uważa, że to warte 1 mln zł, trzeba mieć wcześniej opisany sposób dojścia do wartości. Inaczej rozmowa przekształca się w przeciąganie liny, a nie w decyzję biznesową.

DSS#19

W połowie rozmowy pojawia się bardzo konkretny wątek: co zrobić, gdy wspólnicy mają zupełnie różne wyceny tej samej spółki. Jeśli chcesz zobaczyć, jak Anna Poprawa tłumaczy różnicę między wartością księgową a biznesową, ten fragment odcinka szczególnie warto odsłuchać.

Posłuchaj odcinka DSS#19 na YouTube →

Co zrobić, gdy wspólnicy wyceniają spółkę zupełnie inaczej

Najgorszy scenariusz to sytuacja, w której jedna strona proponuje wycenę, druga ją odrzuca, a potem obie zaczynają szukać argumentów przeciwko sobie. Wtedy wycena nie służy już do zamknięcia tematu. Staje się narzędziem nacisku.

W odcinku padł przykład obchodzenia prawa pierwokupu przez sztucznie zawyżoną cenę w warunkowej umowie sprzedaży udziałów. To pokazuje coś ważnego: nawet dobry mechanizm trzeba dobrze napisać. Sam zapis, że „druga strona ma pierwszeństwo”, nie wystarczy, jeśli nie ma ustalonych zasad wyceny albo kontroli nad jej uczciwością.

Dlatego przy wycenie udziałów warto myśleć nie tylko o liczbie, ale też o procesie. Jeżeli ustalisz, że wycenę robi zewnętrzny podmiot wpisany na określoną listę albo konkretny ekspert z danej branży, ograniczasz pole do manipulacji. Jeżeli zapiszesz, że wycena musi uwzględniać określone parametry, zmniejszasz ryzyko, że ktoś nagle wyciągnie z kapelusza kwotę kompletnie oderwaną od rzeczywistości.

Warto też pamiętać o tym, że konflikt wspólników rzadko jest wyłącznie finansowy. Zwykle za wyceną stoją emocje: poczucie niesprawiedliwości, zmęczenie, zawód, przekonanie, że jedna strona pracuje więcej niż druga. Dlatego w praktyce często pomaga dopiero wejście osób z zewnątrz: prawników, mediatorów, czasem rzeczoznawców. Ktoś musi zdjąć z rozmowy ciężar osobistych pretensji i sprowadzić ją do liczb oraz zasad.

To nie znaczy, że spór zawsze da się rozwiązać łatwo. Ale bez ustalonej wcześniej procedury wyjścia ze spółki i wyceny udziałów problem prawie zawsze kończy się gorzej, niż powinien.

Najważniejsze wnioski dla przedsiębiorcy

Jeśli chcesz zabezpieczyć spółkę przed późniejszym sporem o wycenę udziałów, zacznij od prostego założenia: nie zakładaj, że wspólnicy zawsze będą myśleć tak samo. To założenie bywa wygodne, ale biznesowo jest naiwne.

W praktyce warto zrobić trzy rzeczy jeszcze przed startem:

  • opisać w umowie spółki lub umowie wspólników sposób wyceny udziałów,
  • ustalić jasną procedurę wyjścia wspólnika i sprzedaży udziałów,
  • zabezpieczyć sytuacje kryzysowe: mediację, arbitraż, pierwszeństwo zakupu, dopłaty, zasady dla 50 na 50.

Jeśli dziś wydaje ci się, że to „na wyrost”, pomyśl o kosztach późniejszego pata. O wiele drożej niż dobra umowa kosztuje wielomiesięczny konflikt, zatrzymany biznes i nerwy, których nie da się już odzyskać. W odcinku Anna Poprawa pokazuje to bardzo konkretnie na przykładach z praktyki.

I właśnie dlatego nie warto zostawiać wyceny udziałów na moment rozstania. To powinien być element strategii, nie awaryjny pożar do gaszenia.

DSS#19

Jeśli chcesz usłyszeć pełne rozwinięcie tematu wyceny udziałów, konfliktu 50 na 50 i mechanizmów, które realnie ratują spółkę przed patem, obejrzyj cały odcinek. To dobra inwestycja w porządek w firmie, zanim pojawi się problem.

Posłuchaj odcinka DSS#19 na YouTube →